piątek, 4 lipca 2014

Rozdział XX

*Oczami Elizabeth*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Zayn pierwszy mnie zauważa, bo krzyknął, a nawet wrzasnął.
- O Chryste Panie! - Harry wyrwał się z ramion Emmy i jak najszybciej podbiegł do mnie 'dusząc' mnie w swoich ramionach, nasiąkniętych tymi perfumami, za którymi tak bardzo tęskniłam. Objęłam go i wciągnęłam woń. Trwaliśmy tak przez 5 minut, aż w końcu oderwał się ode mnie. 
Był ubrany w czarną koszulę, poplamioną krwią i  zapiętą po samą szyję, a na nogi zostały włożone jego ulubione conversy oraz jak zwykle rurki. Wory pod oczami i przekrwione oczy dało się zauważyć. Jego włosy były postawione do góry, ale widać było, że ich nie czesał. Tak, nawet przy tak bujnych lokach jak u Harry'ego można było to zauważyć. Łza zakręciła mi się w oku na myśl, jak musiał przeżywać to wszystko. 
Nawet nie zauważyłam, że zostałam sama z Emmą.
- Chłopcy musieli na chwilę wyjść. Zaraz będą - uśmiechnęła się ciepło, po czym usiadła obok mnie i zaczęła opowiadać o różnych rzeczach.

*Oczami Harry'ego* 
Znaleźliśmy się z Zaynem na korytarzu.
- Ja..bo....bo, ja.....uhm. - zmieszałem się, przejeżdżając ręką po karku. Chłopak utkwił we mnie swój wzrok, co bardzo mnie irytowało.
- Bo... ja myślę, że Elizabeth....chciała...uhm.....odebrać sobie życie. - powiedziałem chowając twarz w dłonie i siadając na pobliskim krześle. Chwilę potem poczułem ciepłą rękę przyjaciela na moim ramieniu.
- Harry, skąd takie przypuszczenia? - zapytał, lekko pocierając moje plecy.
- Jak podbiegłem do niej to, miała przecięcie na nadgarstku, ale rana była bardzo głęboka. Myślisz, że to tylko wypadek? - zapytałem patrząc mu w oczy. Odwrócił wzrok i zmarszczył brwi. Jednak po chwili dodał:
- Tak, myślę, że to wypadek. Czemu miałaby to robić? - zapytał.
- Nie wiem. - przez głowę przechodzi mi myśl, że Elizabeth nie chce dziecka, ale szybko wyrzucam ją na bok. Gdy widzę, że lekarz idzie w naszym kierunku, czym prędzej wstaję i patrze na niego pytającym wzrokiem.
- Pańska dziewczyna już w czwartek będzie mogła opuścić szpital. Musi zostać jeszcze u nas na obserwacji. Z dzieckiem wszystko dobrze. - dodał czytając mi w myślach i uśmiechnął się. - Widać, że się obudziła. Zabiorę ją tylko na parę badań i wrócimy. - zniknął za drzwiami sali, by po chwili wrócić z dziewczyną. Posłałem jej słaby uśmiech, przelotnie łapiąc ją za rękę. Zniknęła z mojego pola widzenia, za rogiem.
- Dziecko? Czy ja o czymś nie wiem? - Zayn założył ręce na biodra i popatrzał na mnie wzrokiem.... dziwnym? Miałem ochotę wybuchnąć śmiechem, ale zamiast tego mrugnąłem do niego.
Ponownie wszedłem do sali i 'walnąłem' na łóżko obok. Byłem kurewsko zmęczony i nim się obejrzałem odpłynąłem w objęciach Morfeusza.


*2 dni później*
Atmosfera panująca w sali nr 113 była nie do zniesienia. Siedziałem na krześle ubrany w czarną kurtkę, nerwowo stukając swoimi palcami o skórzaną powłokę fotela. Mimo, że była już trochę zniszczona, wygodnie się w niej siedziało. Co chwila przychodziły mi do głowy myśli o kupnie rzeczy dla naszej Darcy. Wiem, że to dopiero 2 miesiąc i mamy jeszcze dużo czasu, nawet nie zrobiliśmy remontu. Chwila...
- Remont! - krzyknąłem wstając, lecz po chwili rozglądając się po sali i zauważając, że drzwi się  otwierają, usiadłem z powrotem i wyprostowałem nogi. Zayn wleciał do sali jak poparzony.
- Co jest, gdzie, kiedy?! - krzyknął. Zaśmiałem się podchodząc do niego, po czym klepnąłem go po plecach kilka razy.
- Chłopie, do domu wracaj, jesteś bardziej wyczerpany ode mnie. 
- Poczekam z tobą na Elizabeth. - uśmiechnął się, jednak nie było to do mnie, bo przez cały czas gapiąc się w podłogę, szczerzył się jak opętany.
- Dobra, powiedz o co chodzi, bo kurwicy dostanę. - powiedziałem, nawiązując do jego nóg, które tupały o podłogę. Ten uśmiechnął się jeszcze szerzej i pisnął jak mała dziewczynka. To było dziwne.
- Kurwa, zamierzasz siedzieć tu jak jakiś debil i nic mi nie mówić, dopóki mój tik w oku sprzed 10 lat nie wróci?! - wrzasnąłem zniecierpliwiony. Ten zaczął się śmiać, mi już prawie puściły nerwy.
- Właściwie chciałem, żeby twój uroczy tik wrócił. - powiedział i wystawił mi język po czym wyszedł otwierając przy okazji drzwi Elizabeth.






















wtorek, 1 lipca 2014

ZWIASTUN

 
Zwiastun jest przepiękny, dziękuje bardzo zwiastunowni <KLIK>, która go zrobiła :)
+ Kończę nowy rozdział, ale smuci mnie to, że nikt już nie komentuje :( będę zmuszona, naprawdę zmuszona, zawiesić bloga, przykro mi M xx

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział XIX

Szybko zawróciłem i podbiegłem do Elizabeth, która odwrócona tyłem kurczowo ściskała swoją rękę. Na podłodze leżał nóż z.... krwi!
- Jezu, El pokaż to! - powiedziałem, a ta delikatnie podała mi rękę i pokazała nadgarstek który był rozcięty. Krew lała się z niego jak z hydrantu.
- Boże kochany, jedziemy do szpitala! - wziąłem ją na ręce i nie ubierając nic skierowałem się do auta. Delikatnie położyłem ją na tylnym siedzeniu i podałem bandaż i chusteczki, by zatamować krwotok. Wskoczyłem na miejsce kierowcy i łamiąc wszelkie przepisy pojechałem do szpitala. Ponownie wziąłem ją na ręce i wbiegłem do szpitala, gdzie lekarze położyli ją na noszach i gdzieś pojechali. Usiadłem na krześle i spojrzałem na swoje ręce, które były z krwi.
 Mimowolnie po moich policzkach polały się łzy. Nie zwracając uwagi na czerwoną ciecz na moich rękach schowałem twarz w dłonie i rozryczałem się. Chwilę później poczułem rękę na moim ramieniu. Szybko wziąłem skrawek mojej - jak na złość - białej koszulki i wytarłem krew z twarzy. Podniosłem się i spojrzałem, jak się okazało na lekarza. 
- J-jak o-ona.... - nie byłem w stanie się wysłowić.
- Straciła bardzo dużo krwi, potrzebna będzie transfuzja. Przez szok i stres z dzieckiem niestety też nie jest dobrze. Będziemy musieli wykonać prześwietlenie i sprawdzić czy jej organizm jest na tyle silny, by niedługo mogła wrócić do domu. Na razie śpi. - wytłumaczył klepiąc mnie po ramieniu.
- Cz-y mo-ogę do nie-ej wejść? - spytałem.
- Tak, ale nie na długo. Sala 113. - powiedział i  odszedł do swoich obowiązków. Wciągnąłem jak najwięcej powietrza do swoich płuc, po czym wypuściłem je ze świstem. Skierowałem sie do sali i otwarłem drzwi. Elizabeth leżała na łóżku i oddychała przez rurkę. Boże kochany, ona jest taka krucha. Podszedłem do krzesła obok i usiadłem łapiąc jej rękę. Ponownie rozpłakałem się.
 - Spokojnie, kochanie. Wyzdrowiejesz i urodzisz naszą Darcy.
Na stoliku obok zobaczyłem zdjęcie. Wziąłem je do ręki i uśmiechnąłem się. To było zdjęcie naszego dziecka. Zakryłem usta dłonią i ZNOWU po moich policzkach polały się świeże łzy. Ostrożnie odłożyłem zdjęcie i zadzwoniłem do Zayna. 
- Harry, czy ty musisz budzić każdego? Coś się stało? - jęknął, a ja pociągnąłem nosem.
- Stary, co jest? - zapytał z wyczuwalnym niepokojem i troską w głosie.
- Jestem w szpitalu.
- Co?! Co się stało? Coś sobie zrobiłeś? Elizabeth?! - zadawał pytanie za pytaniem. 
- To nie jest rozmowa na telefon. Przyjedziesz? - zapytałem zerkając na śpiącą El.
- Jasne, zaraz będziemy, trzymaj się. - rzucił na odchodne. Schowałem telefon do kieszeni i poprawiłem się na krześle łapiąc rękę mojej dziewczyny, po czym zamknąłem oczy i pozwoliłem myślom odpłynąć wraz ze mną.

                                                        *Oczami Zayna*
Odłożyłem telefon z powrotem na szafkę i dosłownie wyleciałem z łóżka. Wziąłem byle jaką koszulkę i nałożyłem na siebie. Jeszcze wziąłem telefon i wybrałem numer do Emmy.
- Zayn? Co się stało, że dzwonisz o tak późnej porze? - wyczułem sarkazm ale zignorowałem to.
- Harry jest w szpitalu, nie wiem o co chodzi..... Chyba coś z Elizabeth. - powiedziałem rozpaczliwym głosem. Harry był moim przyjacielem i tak on, jak i jego dziewczyna są dla mnie bardzo ważni.
- Jak to?! - zaczęła płakać.
- Emm, uspokój się! Ostatnie co mam zamiar robić to płakanie. Słuchaj, przyjadę po ciebie jak najszybciej i pojedziemy tam, ok? - zapytałem ubierając spodnie.
- Ok, pa. - rozłączyła się a ja wybiegłem z domu. Wsiadłem do auta i odjechałem w kierunku domu mojej dziewczyny.




 *Oczami Harry'ego*
Obudził mnie trzask drzwi. Zayn wraz z Emmą przywitali mnie.. ekhm... nas, trzaskając drzwiami. Przetarłem oczy i wyprostowałem głowę, strzelając przy tym kośćmi. 
- Harry, wyglądasz fatalnie. - powiedziała przyjaciółka El.
- Ale otucha. - powiedziałem, po czym skierowałem się do łazienki mieszczącej się w sali. Zaświeciłem światło i spojrzałem na wiszące tam lustro. Wyglądałem jak siedem nieszczęść.
Odkręciłem kurek z zimną wodą i ochlapałem nią moją twarz.Wytarłem się ręcznikiem, by następnie powrócić do sali.
- Zayn, mogę z tobą porozmawiać.... na osobności ? - popatrzałem na Emmę przepraszającym wzrokiem, po czym spuściłem głowę i zacząłem bawić się palcami. Podeszła do mnie i przytuliła. 
- Jasne, Harry. Nie mam nic przeciwko. - oplotłem ją rękami w pasie i zapłakałem.
- Shh...... wyjdzie z tego. - zacisnąłem powieki.
- Dziękuje. - wyszeptałem. - Dziękuje, że jesteście tu ze mną.


piątek, 30 maja 2014

Rozdział XVIII

  MUZYKA



                                                         *Oczami Elizabeth* 
Nie, nie, nie, nie to jest sen.
- Kochanie wróciłem! - Harry podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, ale wyminęłam go pomyślnie. Musiałam już odzwyczajać się od nich.
- O co chodzi? - zapytał podchodząc bliżej. Wiedział, że coś się dzieje. Nie mogłam zaprzeczyć, że to ja właśnie tak bardzo lubiłam uściski Styles'a. 
Wczoraj postanowiłam, że powiem mu o dziecku, dlatego pociągnęłam go na górę. Gdy byliśmy już przy drzwiach do mojego pokoju, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić.
- Harry, pamiętasz, jak obiecaliśmy mówić sobie zawsze prawdę? - przytaknął i spojrzał na mnie wzrokiem podejrzeń. Jego zdaniem na pewno dokądś zmierzałam, albowiem zmierzałam do bolesnej prawdy i zakończenia naszego związku.
- Elizabeth nie jestem głupi - serce zaczęło bić mi jeszcze mocniej. A jeśli on wie?
- Mów mi co się dzieje. - złapał i potarł kciukiem wierzch mojej dłoni. Jego oczy zrobiły się wilgotne tak samo jak moje. Po prostu wtuliłam się w jego tors i rozkleiłam do końca. Poczułam mokre łzy na moich włosach, co oznaczało, że też płakał.
- Jestem w ciąży. - powiedziałam z trudem powstrzymując lecące łzy. Harry przywarł do moich oczu swoimi i oparł czoło o moje.
- Będę ojcem? - zapytał dalej płacząc tym razem ze szczęścia i złapał swoimi rękami obie strony mojej głowy. Wyglądaliśmy tak samo. Rozryczeni, mokrzy i szczęśliwi.
- Będę ojcem! - krzyknął wyciągając ręce do góry, by zaraz złapać mnie w talii i okręcić wokół własnej osi.
- Kocham cię. - powiedział delikatnie całując moje spuchnięte policzki.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziałam znowu przytulając go z całej siły.
- Ale nie płacz już. - zaśmiałam się na jesłowa i oplotłam ręką w pasie. Splótł nasze palce razem, po czym pociągnął w stronę schodów. Na stole zobaczyłam kartkę z wiadomością od Emmy. Jej tata zadzwonił, że potrzebuje coś ze sklepu i..... bla bla bla. Jak zawsze zresztą.
- Może masz ochotę na..... - poruszył zabawnie brwiami.
- Film? Zawsze mój zboczuszku. - uwielbiam go przedrzeźniać. Musnęłam palcem jego czubek nosa, po czym ruszyłam w kierunku szafy z filmami.



                                                          *Oczami Harry'ego*
Będę ojcem! Ta wiadomość dalej do mnie nie dociera.
Elizabeth usiadła przed kanapą i okryła się kocem po czym nie zwracając na mnie uwagi zaczęła oglądać film. Korzystając z okazji podbiegłem do niej i kładąc się na jeden bok delikatnie położyłem głowę na jej brzuchu. Zamknąłem oczy i dokładnie słuchałem.
- Który miesiąc? Byłaś u lekarza? - zapytałem nie odrywając ucha od ciała Elizabeth.
- Drugi. - odpowiedziała zapatrzona w ekran telewizora.
- Byłaś u lekarza? - zapytałem ponownie.
- Nie - odpowiedziała szeptem. Gwałtownie podniosłem się i spojrzałem na nią. Jak ona mogła nie iść do lekarza?
- Idziemy. - wstałem i pociągnąłem ją za rękę, po czym wyłączyłem telewizor i kierując się do drzwi wyjściowych chwyciłem dwie kurtki, moją oraz Elizabeth.
- Ale Harry! - pisnęła 
- No co? - krzyknąłem wysokim głosem. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w głąb mieszkania odkładając kurtki na komodę. Wzięła moją twarz w jej chudziutkie i małe ręce i powiedziała:
- Kochanie wiesz, że jest już po 11, prawda? O tej porze tych badań na pewno nie będą nam robić. Raczej mi. - zaśmiała się, po czym ubrała moją zieloną bluzę z napisem Obsession i usiadła na blacie kuchennym. Otwarła lodówkę i wyciągnęła z niej mleko, by zaraz otworzyć szafkę obok i wyciągnąć kakao. Sięgnęła po rondelek i zaczęła przygotowywać sobie ciepły napój. Ja dalej stałem tam jak głąb, pochylony i analizowałem, to co powiedziała. Nigdy nie zrozumiem tej logiki. Wyprostowałem się i ruszyłem do kuchni. Dziewczyna dalej siedziała na blacie wymachując nogami i czekała na zagotowanie się mleka. Położyłem swoje duże dłonie na jej talii i pochyliłem się do jej ust. Zatopiłem swoje usta w ustach mojej dziewczyny i poczułem jak kładzie swoje ręce na mój kark. Przyciągnąłem ją do siebie jeszcze mocniej , tak, że teraz wplotła palce w moje włosy. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Elizabeth odepchnęła mnie lekko.
- Chyba nie chcesz powtórki z rozrywki , co? - przypomniała mi o małym zdarzeniu z naleśnikami. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się ponownie.
- Kocham cię. - powiedziałem odchodząc. Usłyszałem tylko jak coś spada na ziemie.



______________________________________________________________


Hej! Wreszcie jestem z rozdziałem, który tak trudno mis się pisało. Widzę, że coś nie ma komentarzy :( ani wyświetleń. Czemu? No nie wiem, czekam na chociaż jeden. Do zobaczonka :)

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział XVII

Mam taki fajowy pomysł na ten rozdział =) <3
Piosenka: Little Mix - Little Me <3 <3 <3 


- Możemy już iść? - zwróciłam się do mojej przyjaciółki. Ta nic nie powiedziała tylko kiwnęła głową i pociągnęła nosem.
- Emm ja też tęsknię za Harrym. Niedługo zobaczymy ich. Nie płacz. - przytuliłam ją, choć było mi równie ciężko. O godzinie 13:50 byłam już w domu. Postanowiłam iść do sklepu, bo nasza lodówka świeciła pustkami. Zamówiłam taksówkę, która już po chwili przyjechała. Przeglądając czasopisma, by zająć się czymś innym niż komputerem, 3 dziewczyny mniej więcej w moim wieku, stanęły niecałe 2 metry ode mnie. Obgadywały mnie. To pewne. Czas leciał szybko i zanim się spostrzegłam była godzina 19, więc zaczęłam robić kolację. Po skończonym posiłku umówiłam się z Harrym na Skype. Gdy zalogowałam się od razu zadzwonił.
- Hej kotku! Tak strasznie tęsknie za tobą. - Harry leżał już w łóżku podobnie jak ja.
- Też tęsknie. Co tam u ciebie? - zapytałam by jakoś drążyć rozmowę.
- Dobrze, Zayn rozpacza za Emmą. A ja za tobą. - przejechałam palcem po ekranie, żeby dotknąć jego gładkiej skóry. Dzieliła nas szyba, a tak naprawdę parę tysięcy kilometrów.
- Pierwszy koncert mamy tu, w Japonii, a następnie w Nowym Jorku.
- Fajnie. Szkoda że nie w Londynie. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
Rozmawialiśmy z 4 godziny, aż w końcu usnęłam.


***

*Oczami Harry'ego*
- Stary, wstawaj!
- Zostaw mnie! - mruczę. Człowiek nie może się wyspać.
- Harry śpisz 15 godzin! - taa na pewno. Jakby wiedział, kiedy ja zasnąłem.
- Kurwa Malik, zasnąłem o 5 nad ranem, bo wpatrywałem się w śpiącą Elizabeth, która jest parę tysięcy kilometrów od nas i mogę patrzeć na nią przez ten durny, jebany monitorek komputera, czaisz?! - wrzasnąłem, aż zbiegła się tu reszta zespołu. Nie wytrzymałem i rozpłakałem się w poduszkę. Chłopaki przytulili mnie, a ja wtuliłem się w Liama.
- Cii... spokojnie, zobaczysz ją niedługo. - zapewniał Payne.
- Jasne, za 3 chujowe miesiące. - powiedziałem rozpaczliwym głosem.
- Porozmawiam z Paulem, by trochę skrócili trasę, odwołamy parę koncertów, gdzie sprzedano najmniej biletów, pojedziemy wcześniej, zobaczysz. - powiedział przyjaciel. Nie, nie chcę zawieźć fanów. Chociaż te 4 miesiące... to będzie udręka. Za bardzo za nią tęsknie.
- Ok. Dzięki chłopaki. Nie wiem co bym bez was zrobił. Pewnie leżałbym w grobie. - zażartowałem, żeby rozładować atmosferę.
- My idziemy, przyjdź na śniadanie, jak będziesz gotowy. - powiedział Lou i razem z nim wyszli z apartamentu.

***

*Oczami Elizabeth*

Tydzień jakoś minął. Dałam radę, codziennie rozmawiałam z Harrym na Skype. Trzymam się dobrze. 
- Emma, możesz przyjechać taksówką? Nie dam rady. Brzuch mnie boli i cały czas wymiotuję. - powiedziałam.
- Jasne. Zaraz będę. Trzymaj się. - rzuciła na pożegnanie. Brzuch znowu zaprowadził mnie do łazienki. Gdy przemywałam twarz, dzwonek do drzwi rozległ się po holu. Zeszłam  po schodach trzymając się poręczy. Brzuch dawał się we znaki. Ledwo co otwarłam drzwi zwróciłam się ku łazience. Kolejny raz zwymiotowałam.
- Boże, dziewczyno. Trzeba iść do lekarza z tobą. - powiedziała brunetka, jednak ja wiedziałam, że to zły pomysł. Nie chciałam, żeby Harry przerwał trasę i się martwił.
- Nie Emma, obejdzie się bez.
- Elizz, spóźnia ci się? - zapytała niepewnie.
 Po policzku spłynęła mi słona ciecz. To nie może być ciąża. Nie teraz.
- El, jesteś w ciąży! - powiedziała gdy na jej twarz wkradł się uśmieszek.
- Nie, to nie może być ciąża!
- To ciąża! - wybuchnęła.
- Idź, radzę ci kupić test ciążowy. - kontynuowała.
- Dobra skończmy ten temat. Chcesz coś do picia, jedzenia ? - zapytałam patrząc jak zawiesza kurtę na haczyk.
- Oj nie młoda, ty idź do łóżka. Ja zrobię coś do jedzenia. - powiedziała, a ja skierowałam się z powrotem do pokoju.
Po piętnastu minutach przyszła Emm niosąc gorącą czekoladę i ciastka. Usadowiła się obok mnie i włączyła film. Gdy film się skończył, Emma musiała iść do domu. Sięgnęłam po laptopa i przeglądałam różne strony. Tak minęła mi reszta dnia.

*Następny dzień*

Myśl o ciąży nie dawała mi spokoju. Postanowiłam pójść po ten test. Ubrałam się i wyszłam.  To jest chore. Bezradność. To wtedy czułam.
 Po zakupieniu testu doszłam do domu i od razu pobiegłam do łazienki.
- Teraz tylko 10 minut. 10 minut. - powtarzałam sobie. Gdy czas minął nie mogłam uwierzyć. Dwie kreski. Wybuchnęłam płaczem i zjechałam po drzwiach. Co ja teraz zrobię? Nie mogę powiedzieć Harry'emu. To zniszczy mu karierę.
- Wszystko się wali. - załkałam.

~2 miesiące później. Oczami Harry'ego~

Dziś jest ten dzień. Dziś znów ją zobaczę! Po propozycji Liama zgodzili się dać nam 2 tygodnie wolnego, które ja spędzę z moją ukochaną. Biorę Zayna ze sobą ponieważ mulat błagał abym go zawiózł do Emmy. Spakowałem do końca walizkę, wziąłem ją za przedni uchwyt po czym wyszedłem z apartamentu, kierując się do mojego czarnego Rang Rovera. Wrzuciłem walizkę na tylne siedzenia, Zayn usiadł na miejscu dla pasażera obok kierowcy, a ja usiadłem na siedzeniu kierowcy i odjechałem z piskiem opon. Droga na lotnisko przebiegła mi szybko.
- Co jest, do cholery jasnej!? - walnąłem w kierownicę, gdy zorientowałem się, że stoję w kilometrowym korku.
- Co jest? - Zayn obudził się ze swojej popołudniowej drzemki. Jeszcze czego? Spóźniony na lotnisko. Świetnie. Sięgnąłem po telefon i wybrałem numer do Elizabeth. Nie odebrała. Dzwoniłem jeszcze parę razy, ale za każdym razem włączała się sekretarka. Postanowiłem zostawić wiadomość. Brzmiała ona tak: 

                                             
''Kochanie przepraszam Cię, ale stoję w korku.
                                      spóźniłem się na samolot, polecę późniejszym lotem. Kurde,
                                     Tak bardzo za tobą tęsknię! Kocham cię! Do zobaczenia!"
                                                                                         
                                                                                                                 H x

Usłyszałem za sobą głosy ludzi, którzy stali za mną. Odwróciłem wzrok i zdałem sobie sprawę, że nie stoję już w korku, a droga przede mną jest pusta. Nieźle. Odkrzyknąłem tylko: No kurwa jadę no!! xD i ruszyłem w drogę na lotnisko. Odnalazłem lot do NY za 20 minut. Zaparkowałem, sięgnąłem po bagaże i pędem wbiegłem na peron. Po chwili siedziałem już w samolocie obok starszej pani, która cały czas szczerzyła się do mnie jak opętana. Wyciągnąłem słuchawki z mojej skórzanej torby i włożyłem je do uszu, nawet nie zwracałem uwagi na Zayna, po czym zasnąłem.

                                                                        ***
"Proszę zapiąć pasy. Za 10 minut wylądujemy na La Guardia. Powtarzam, zapiąć pasy." - Obudził mnie głos stewardessy. Wyjąłem słuchawki i zapiąłem pasy bezpieczeństwa.
- Stary, ja wysiądę później, do zobaczenia. ! - powiedział chłopak. Kiedy samolot stanął przepraszając starszą panią wyszedłem z samolotu po czym skierowałem się do postoju dla taxi. Akurat tłoczno nie było i udało mi się zatrzymać jeden pojazd. Podałem kierowcy adres Elizabeth i po piętnastu minutach stałem pod jej drzwiami. Niecierpliwiąc się wreszcie zadzwoniłem.


                                                          *Oczami Elizabeth*
Usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Emma, otworzysz? - krzyknęłam ze swojego pokoju, bo tak naprawdę nie chciało mi się wstać i przerywać przęglądanie internetu.
- Yyy...... Kochanie, ktoś do ciebie! - zawołała przyjaciółka. Odłożyłam laptop obok i ruszyłam na dół. To co zobaczyłam zamurowało mnie

poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział XV

Postanowiłam troszkę tu zapełnić początek ^^ Ten rozdział będzie może troszkę dłuższy ale co tam. To zapraszam na czytanie i piosenkę do czytania ;)
One Direction - Trough The Dark - kocham solówkę Zayna <3 :) ZAPRASZAM:


Wstałam dość późno. Leżałam jeszcze w łóżku, by zaraz przewrócić się na bok. Harry tak słodko spał. Postanowiłam go nie budzić i iść zrobić śniadanie. Ubrałam moje puchowe kapcie i ruszyłam do kuchni. Dziś postawiłam na naleśniki.
- Mmm.... co tak pachnie?
- O mój Boże! Kocie, nie strasz! - krzyknęłam. Na prawdę mnie wystraszył.
- Też cię kocham. - jaki słodki uśmiech z dołeczkami w policzkach. Cały Harry.
- To co robimy? Nie wyrzucaj mnie tylko. - spojrzał na mnie oczami zbitego psiaka.
- Oh teraz to ja nie mam serca cię wyrzucić. - powiedziałam z małą ironią w głosie. dokańczając krojenie owoców.
- To co robimy? 
- Nale... - przerwał.
- Naleśniki! - krzyknął i pocałował mnie.
- Z czekoladą i owocami. - dokończyłam z uśmiechem. Zaczął smażyć ciasto. Nagle przestał i podszedł do szafki gdzie trzymałam słodycze. Poszperał chwilę i z bananem na twarzy wyjął największy słoik Nutelli jaki miałam. Odwrócił się plecami do mnie.
- Harreh co ty tam wyrabiasz. - troszkę mnie to ciekawiło, ale zarazem wnerwiało. Odwrócił się do mnie z obsmarowanymi ustami kremem. Zaczęłam się śmiać. 
- Zliż to. - rozkazał dalej się szczerząc. 
- Wariujesz. - powiedziałam chichocząc.
- Kurna, El ja gadam poważnie! - wytłumaczył.
- Serio potrzeba ci wizyty u psychiatry. Boże! może ty masz gorączkę, co? - przyłożyłam mu rękę do czoła żartując. Co ten Hazz jeszcze wymyśli to się boję dowiedzieć.
- Jak nie chcesz to nie. - powiedział smutnie i odszedł. 
- Ej, Harry! Nie.. to znaczy.... oj no dobra, chodź! - powiedziałam wreszcie. Chłopak przyszedł i przybił do ściany.
- No liż. - powiedział.
- Jezu, co ci przyszło do głowy. - szepnęłam i stopniowo przybliżałam swoje usta do jego. Oblizałam jego górną wargę. Czułam od niego bijące ciepło. Zniżyłam się do dolnej. Pocałowałam ją i również oblizałam. Tym razem już pewniej pocałowałam jego usta. Jego język szalał w moich ustał. Nadal były w czekoladzie. wplątałam swoje palce w jego włosy i oplotłam swoje nogi wokół jego bioder. Zupełnie zapomniałam o śniadaniu. O kurwa! Naleśniki! 
- Harry... proszę starczy! - powiedziałam i "zeszłam" z mojego chłopaka. Szybko pobiegłam do kuchni.
- Kurwa! - usłyszałam słowa z ust chłopaka. Również przybiegł do mnie. Niestety kuchnia, a przynajmniej kuchenka byłą cała spalona.
- Eli kotku, przepraszam. - powiedział i przykucnął przy mnie. 
- Odkupię, obiecuję. - obiecał, a ja wybuchnęłam śmiechem. Patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę. Po chwili dołączył do mnie. Śmialiśmy się ze swojej głupoty.
- To są wyniki twojego błagania. - powiedziałam po czym wstałam. Po około dwóch godzinach kuchnia była w miarę czysta. Zrobiliśmy normalne kanapki. Po skończonym posiłku razem z Zaynem pojechaliśmy po Emmę, która dziś wychodziła ze szpitala. Po powrocie mieliśmy zamiar jechać we czwórkę z Liamem na kręgle, ponieważ Lou był z Eleanor, Niall pojechał na jakąś randkę z kimś. A Payne został sam, bo Danielle zerwała z nim jakiś czas temu i pojechała do swojego kraju. Postanowiliśmy nie zostawiać Liama samego w domu.
- Emma, jak się czujesz? - zapytał Zayn jadąc spowrotem do domu. Pytał o to chyba już 5 razy.
- Dobrze, kochanie. - powiedziała moja przyjaciółka. Podczas jazdy wstąpiliśmy po Liama i od razu pojechaliśmy do kręgielni.
- Ok. Mam nadzieję, że nie gniewacie się, bo zaprosiłam też moją koleżankę z klasy.
- To jest Angela. - wskazałam na nią. Każdy przywitał ją.
- Jasne, że nie. Przynajmniej można sobie pozwolić na rywalizację. Dziewczyny kontra chłopaki, co? - zapytał Liam.
- No dobra, dziewczyny damy radę. - powiedziałam uśmiechając się.
- Jeśli my wygramy - wskazał na resztę chłopaków Harry - każdemu z nas należy się nagroda od swojej partnerki, w tym przypadku - Liam i Angela, Zayn i Emma oraz ja i - spojrzał na mnie - Elizabeth. - dokończył. Trochę bałam się co Harry wymyślił.
- A jeśli my wygramy, to płacicie za wszystko plus dodatkowy prezent dla nas. Bo już domyślam się co miałeś na myśli mówiąc nagroda od partnerki Harry. - powiedziała Emma, a ja spojrzałam na Harry'ego zbitego z tropu. Uśmiechnęłam się pod nosem ciesząc się z właściwego wyboru przyjaciółek. Gra rozpoczęła się. Na początku wygrywałyśmy, lecz później chłopcy dopadli nas i wygrali. Już się boję.
- To teraz nagroda. - powiedział Harry po czym zbliżył się do mnie i pocałował.
- Mi należy się więcej coś w sypialni. - szepnął na co uśmiechnęło mi się serce. Ha ha . Dziwnie to brzmi. Nie, nic. Zayn tak jakby skopiował wszystko od Harry'ego. Tylko Liam i Angela siedzieli cicho odsunięci od siebie.
- Oj, no An. Chociaż w policzek. - powiedziałam. Liam pocałował Angelę w kącikach ust. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym że An i Li mogą być razem. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i zaczęliśmy się zbierać. Liam zaproponował Angeli, że razem z nim może pojechać taksówką. Zgodziła się. Chwilę później ja, Harry, Emm i Zayn jechaliśmy w kierunku naszego mieszkania. Pożegnaliśmy się z parą i weszliśmy do środka. Od razu Harry zaczął mnie całować. Nie opierałam mu się, wręcz przeciwnie chciałam seksu. Chciałam poczuć jego bliskość. Tego wieczoru kochaliśmy się. Tak mocno go kocham.

***

- Kochanie, wstajemy. - powiedziałam budząc Harry'ego.
- Mhmm.... która godzina? - zapytał zaspanym głosem.
- Kocie jest 11 ! - krzyknęłam bo wiedziałam, że dziś jadą w trasę o 13, czego w ogóle nie chciałam.
- O kurwa! - zerwał się na nogi i pobiegł do łazienki. Nie wspominałam o trasie przez całe wakacje, bo nie chciałam się martwić. Ale to szybko przeleciało. Po kwadransie wyszedł i wziął walizkę. Zeszłam z nim po schodach. Zrobił sobie kanapkę i kawę, którą błyskawicznie wypił. Miałam go zawieźć na lotnisko. Byłam już ubrana, czekałam na Harry'ego.
- Chodź! - powiedziałam, chwyciłam go a rękę, po czym wyszliśmy. Jazda na lotnisko potrwała 20 minut. O nie, pożegnanie.
- Kocham Cię. - powiedział, a po policzku pociekła mu łza. Ja byłam już cała mokra na twarzy. Nie wytrzymałam i rozpłakałam się.
- Ciii.... nie płacz, bo i ja się rozpłaczę. - w tym momencie przyszła reszta chłopaków.
- Tak strasznie będę tęsknić. - powiedział.
- Będziemy codziennie rozmawiać na Skype, ok? - zapytał.
- Jasne.
- Lot do Japonii nr 457 wyrusza za 10 minut. Prosimy pasażerów na odprawę. - rozległ się dźwięk w głośnikach. Emma w tym czasie już żegnala się z resztą. Po chwili odczepiłam się od Harry'ego i przytuliłam pozostałych. Odeszli. Hazz jeszcze odwrócił się, a ja mu pokiwałam. To będą trudne 4 miesiące. 

środa, 12 marca 2014

Wyświetlenia *.*

Hejjjjj!!!! O boże o boże o boże!!! Mam 1006 wyświetleń!! *0000* tak was kocham!!! Dzięki za wsparcie i wgl! Inspiracje i motywację! :') kocham jeszcze raz!

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział XIV

" Oczami Zayna "
Cholera jasna, siedzimy już w tym szpitalu z....... kurwa nie wiem nawet ile! Chodziłem po korytarzu jak poparzony.
- Zayn usiądź! - Harry odparł zdenerwowany. Nie zważywszy na krzesła, oparłem się o ścianę i zsunąłem po niej. Zatopiłem twarz w rękach. Łzy spłynęły po moim rozgrzanym policzku. A co jeśli nie będzie mogła chodzić?! Kurna, Zayn myśl pozytywnie. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos lekarza prowadzącego operacje. Zerwałem się na równe nogi i przetarłem mokrą jeszcze twarz.
- I c.... - natychmiast przerwałem Elizabeth.
- I co z moją dziewczyną!? Kurwa no co do cholery?! - podniosłem głos. Harry złapał mnie za ramię i zaprowadził na krzesło.
- Stary, my się tym zajmiemy. Za dużo jak na jeden dzień. - może Harry ma rację. Czekałem na jakąkolwiek wiadomość . Po chwili podeszła do mnie Eli.
- Spokojnie Zayn, wszystko jest pod kontrolą . Przywieźli Emmę i leży teraz na sali 134a .- pomyślałem: jest ok.
- M.. mogę do niej wejść? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Tak, ale nie na długo. Pacjentka musi odpoczywać.

Popchnąłem lekko drzwi i udałem się do pomieszczenia. Boże, moja kochana leżała tak cała zabandażowana. Chciałem zacząć płakać, że chociaż przeżyła. No ale nie wypada, wiadomo.
- Cześć słońce. - odezwałem się i przy tym na jej twarzy zagościł piękny uśmiech.
- Hej! - odezwała się krucho. Podszedłem bliżej i musnąłem lekko jej policzek
- Jak się czujesz? Może ci coś przynieść?
- Nie, wszystko mam, Elizabeth mi przyniosła. Zayn?
- Tak?
- Czy ty  mnie kochasz? Szczerze? - zamurowało mnie. Przecież mówiłem to już z 169169 razy. No ale z grzeczności postanowiłem powtórzyć.
- Jasne co to w ogóle za pytanie? - odpowiedziałem, a ona pocałowała mój rozgrzany policzek. Za to ja wpiłem się w jej usta. Kocham ją najmocniej na całym świecie. Nikogo tak bardzo nie kochałem jak Em. A może w końcu się jej oświadczę? Przecież mamy po 20, 21 lat. Tak, najwyższy czas. Jutro pomyślę nad pierścionkiem. Hazz mi pomoże. Na pewno.
- Kochanie, nad czym tak myślisz?
- Nic, chciałem się tylko zapytać czy ty będziesz ze mną do końca życia?
- Proste: tak. - trochę mi ulżyło. Plan: zaręczyny; w akcji. Teraz to ja się cieszę.
- Panie Malik , Emma musi odpoczywać. - powiedziała pielęgniarka mniej więcej w wieku Emmy.
- To pa kotku! Wrócę jutro! - wyszedłem i skierowałem się do Harry'ego.
- Stary, musisz mi pomóc.
- Jasne, nie ma sprawy. - na Harry'ego zawsze można polegać .
- Postanowiłem oświadczyć się Emmie. Jutro około 12 pojedziesz ze mną do jubilera.
- Ok. ale teraz muszę iść. Na razie! - pomachał mi ręka na pożegnanie i zniknął z mojego pola widzenia.

" Oczami Harry'ego. "
Dziś sprawię, że ten dzień zapamięta na całe życie. Dziś postanowię zrobić pierwszy krok do czegoś więcej... wiadomo o co chodzi. Kolacja, ale tym razem w domu. Tak, to jest to.

* 4 godziny później. *
Okej, stół jest, salon i sypialnia jest. Ok teraz tylko pojechać po Elizabeth. Spojrzałem na zegarek na mojej ręce, wziąłem klucze od mojego BMW i pojechałem pod jej dom.
- Cześć kocie. - wpiłem się w jej ciepłe i pełne wargi.
- Hej. Wejdź jeszcze. - przekroczyłem próg małej posiadłości Elizabeth. I udałem się za nią chyba do łazienki.
- Hazz, co ty wyprawiasz.
- Oh nie mogę się powstrzymać. Jesteś taka gorąca. Jaką masz bieliznę?
- Harry! - pisnęła i już chciała odejść, ale jej to uniemożliwiłem łapiąc ją za nadgarstki i przyciągając do siebie tak, że teraz jej całe ciało stykało się z moim. Na przodzie moich spodni można było zobaczyć wybrzuszenie. Kurcze!
- Kochanie nie napalaj się tak. - szepnęła mi do ucha przygryzając jego płatek.
- Ugh, dlaczego mi to robisz? - powiedziałem .
- Ale co, kocie? - zapytała trochę zdezorientowana.
- Dlaczego tak na mnie działasz?
- Oj, nie wiem. - traciłem już cierpliwość.
- Dobra chodź już . - pociągnąłem ją do samochodu i odjechałem. Dojechaliśmy do mnie, wyszedłem i otwarłem drzwi El i wpuściłem do środka. Zdjeliśmy odzienie i zasiedliśmy do stołu. Po skończonym posiłku usiedliśmy na dywanie obok kanapy. Włączyłem wcześniej przygotowany film i objąłem ramieniem moją dziewczynę, cały czas całując ją przy czym ona cicho chichotała.
- Nie nudzi ci się ten film? Może by tak.... no wiesz.
- O tak mam ochotę na ciebie, Styles. - wyszeptała . Teraz wiem że ten plan wypalił. Zacząłem pocałunkami schodzić niżej, całując ją w okolicach biustu. Ona nagle wstała i pociągnęła w stronę sypialni. Szybkim krokiem wszedłem na górę po schodach. Rzuciła mnie na łóżko i wpiła w usta. Jednak ja nie dałem za wygraną i teraz to ja byłem nad nią. Całowałem ją czule i namiętnie po całym ciele. Ona odpięła mi spodnie. Byłem teraz w samych bokserkach podobnie jak i ona. Nagle przewróciła mnie tak, że byłem pod nią. Zaczęła całować mnie po szyi i torsie.
- Boże, kochanie! - wykrzyczałem
- Co? - odparła i przestała po czym brutalnie usiadła na moim kroczu, który już stał na baczności.
- Uh! Po prostu nie przestawaj. Kocham Cię! - wydyszałem i znowu górowałem nad nią.
- Teraz według moich zasad , kocie. - pocałowałem ją i wepchnąłem język do jej ust. Ona zamruczała, a ja zjechałem ustami do okolic jej brzucha zjeżdżając rękami i masując lekko jej uda. Wydała z siebie ciche westchnienie.
- Oj błagam! - powiedziała.
- Co? - zapytałem, bo nie za bardzo wiedziałem o co chodzi.
- Mogę ściągnąć ci te głupie bokserki, błagam !
- I kto tu jest napalony. Pozwól. - zdjąłem
bokserki. Elizabeth wytrzeszczyła oczy na widok mojego przyrodzenia. Zachichotałem i znowu wpiłem się w jej usta. Czułem, że uśmiechała się podczas pocałunku. Czułem jak jej język pielęgnował mój. Po prostu ją kocham.

" Oczami Elizabeth "
-  Kocham Cię, Harry. - wypowiedziałam te słowa inaczej niż zwykle. Może dlatego, że to jest mój pierwszy raz. I cieszę się, że z Harrym. Przerwał pocałunek i wyciągnął z szuflady małe, foliowe opakowanie. Prezerwatywa. Naciągnął ją na swojego członka.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę cię zmuszać.
- Przestań gadać i działaj. - w moich oczach można było dostrzec iskierki pożądania. Harry, bez dłuższego zastanowienia zaczął działać. Robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Czułam ból. Straszny ból. Zaciskałam zęby nie chcąc wybuchnąć płaczem. Po chwili jednak ból minął i jedynie doskwierał mi mały ból w okolicach krocza. Czułam przyjemne uczucie, które wypełniało mnie od środka. Po chwili zwiększył tempo.
- O kurwa, El. Oh.... zaraz dojdę. - wydyszał składając pocałunki w okolicach moich barków.
- Ja.... ja t..też. - wysapałam. Doszliśmy w tym samym momencie, opadając na łóżko. Loczek przykleił mnie do swojego torsu szepcząc sprośne słówka do ucha, przy niektórych chichocząc razem ze mną.
- Kocham Cię, El. - powiedział zakładając kosmyk włosów za moje ucho. Oddaliłam się trochę by móc spojrzec w te niezwykle przenikliwe i pełne seksu oczy.
- Jesteś niesamowita, kochanie. - złożył mi delikatny pocałunek na czubku głowy, szepcząc ciche 'dobranoc' i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

__________________________________________
No i mamy czternasty rozdział. Sorki, że
tak późno! Mam nadzieję że się spodoba!
Nie wiem za bardzo czy to był rozdział 18+
bo za bardzo nie umiem takich pisać, więc
sami oceńcie! :p

środa, 26 lutego 2014

Smutno-dziwna wiadomość :/

Otóż na bloga nie będę wchodzić przez jakiś czas. Ale nie smutajcie, po prostu nie mam weny. Ale zapraszam na moje 2 inne blogi: http://carry-you-over.blogspot.com/ i http://never-leave-me-alone-ff.blogspot.com/ Kocham was :* :* :* :* :*

sobota, 8 lutego 2014

WAŻNE!!!!!!!!

HEJKA! CHCIAŁAM WAM TYLKO POWIEDZIEĆ ŻE WCZEŚNIEJ EMMA ZAKOCHAŁA SIĘ W LOUISIE ALE ZMIENIŁAM GO NA ZAYNA, WIĘC PAMIĘTAĆ :)

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział Xlll - Help!

- Halo? - zapytałam do telefonu.
- Elizabeth, nie poznajesz mnie? To ja, Bill! - jak to, Bill?! Jak on się dodzwonił?! Przecież już dwa razy zmieniałam numer telefonu! Postanowiłam, aby mnie nie rozpoznał.
- Przepraszam, pomyłka. - i już chciałam nacisnąć czerwoną słuchawkę gdy on powiedział:
- Oj, skarbie wiem gdzie mieszkasz! Teraz się nie wymigasz! - po chwili usłyszałam dźwięk skończonej rozmowy. Boję się!
- Kochanie, kto to był? - ja nie mogłam wydusić żadnego słowa! Po prostu się do niego przytuliłam.
- Chodźmy do pokoju. - uroniłam jedną łzę, ale szybko ją starłam by Harry nie zauważył.
- Ale chce ci powiedzieć, że zawsze będę ci mówić prawdę, zawsze! - on tylko przytaknął i przytulił mnie. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna !
- Więc to był mój były chłopak, Bill - czułam, że mięśnie Hazzy się napinają.
- Kotku, co on ci mówił!? - zapytał nie odrywając się ode mnie .
- On zna twój adres! Adres waszego domu i mówił, że przyjedzie, rozumiesz?! Boję się!
- Cii słońce! Nikt tu przecież nie wejdzie! Jesteś bezpieczna ! A ja widzę, że masz gorączkę więc tym bardziej nie wyjdziesz z domu! Zrozumiano? - on jakoś zawsze umie mnie pocieszyć. Kocham go niemiłosiernie xD
- Tak, panie kapitanie! - zaśmiałam się i zachłannie wpiłam się w usta chłopaka.
- Ej, gołąbeczki ! Wiecie gdzie jest Emma?- zapytał Zayn.
- Nie i nie przerywa się! - powiedział dość rozwścieczony Hazz.
- Spokojnie Maczo ! - szturchnęłam go .
- Ej, ale ja serio pytam! - powiedział już bardziej zdenerwowany.
- Chodź, poszukamy jej! - wyrwałam się z uścisku Harolda i pociągnęłam za sobą. On objął mnie w talii i przygryzł płatek mojego ucha. Przeszedł mnie miły dreszczyk.
- Oj, w takiej poważnej sytuacji? Ha ha - zaśmiałam się i ucałowałam go. I nagle usłyszałam głos Emmy.
- Hej! Pomocy! Zayn! El! Proszę! - Zayn zerwał się i pobiegł w stronę głosu.
                                                                           
Szukał po korytarzach i pokojach. Aż wreszcie znalazł. Była przygnieciona przez duży stół, który prawdopodobnie się złamał.- Kurwa, Emm nie!
- Jest okej, Zayn poradzę sobie!
- Zwariowałaś?! Nie zostawię cię! - Zayn próbował pomóc Em, jednak to było zbyt ciężkie.
- Harry dzwoń po policję, karetkę czy co tam, kurwa! Szybko!

" Oczami Emmy "
( kilkanaście minut wcześniej )

- Wycieram te kurze już chyba 2 godziny! - warknęłam sama do siebie . Nagle przed oczami mignął jakiś chłopak ubrany na czarno .
- Hej mała, uważaj hahahhaha! Dziwka! - na te słowa zrobiłam się cała purpurowa ze złości.
- Ej, nie nazywaj mnie tak! - chciałam tam podbiec, ale chłopak zniknął mi z mojego pola widzenia. Tylko skądś go znam. Chwila, chwila to przecież B..Bill!? Muszę powiedzieć to El! A ten stołek się zaraz załamie, więc... AŁĆ! O Boże!
- Hej! Pomocy! Zayn! El! Proszę! (•••)

wtorek, 4 lutego 2014

Kilka informacji ;)

Po pierwsze chciałam się zapytać, czy dalej mam nadzieje prowadzić tego bloga. Nikt prawie nie wchodzi. Więc, nw?!
Po drugie mam najlepszą wenę wieczorem i rozdziały będę pisać najczęściej wieczorem :)
I po trzecie dzięki za ponad 500 wyświetleń :) Jestem strasznie szczęśliwa!!
Aha, i po czwarte dodam jeszcze dziś post: Pytania do bohaterów! Tam na pewno każdy bohater odpowie na twoje pytanie :*

Rozdział Xll - You do not need me

"Oczami Elizabeth"
Bałam się cholernie! I co ja mu powiem?! Że odchodzę?! Tak bez powodu? Złapał mnie za rękę, ale ja wyrwałam się. Usiadł obok mnie i przysunął się do mnie. Miałam ochotę wtulić się w niego i powiedzieć: "Kocham Cię". Jednak to nie miało sensu jak za 30 minut...... wyjeżdżam.
- Co się stało, El? - zapytał z troską w oczach. I jak mam mu to powiedzieć?! Przecież go kocham!
- Ja..... ja... musz.....muszę...wyjechać.
- Co?! Czemu?! - zapytał, a oczy miał oszklone.
- Bo ja nie jestem ciebie warta! Rozumiesz?! Ja taka szara myszka, ty najsławniejszy nastolatek świata! Także wyjeżdżam już! Teraz! Zapomnisz o mnie! Założysz rodzinę! Będziesz szczęśliwy!
- Ja jestem szczęśliwy!
- Nie. - Opuściłam głowę .
- Ale ja cię kocham! Nie wytrzymam bez ciebie minuty dłużej! Nie odchodź! Proszę! Co zrobiłem źle?! - ostatnie słowa wypowiedział sam do siebie.
- Ja też cię kocham! Ale..... - przerwał mi
- Ale?! - zapytał z łzami w oczach. Nie chciałam żyć! Zamknęłam oczy. On podniósł mój podbródek.  I nagle poczułam te słodkie malinowe usta.
 
- Kocham cię! - wypowiedział .
- Ja ciebie bardziej! - tym razem ja go pocałowałam. Wtuliłam się w niego. Podniósł mnie i zaniósł na kanapę. Położył się obok mnie i oparł głowę o moje ramie. Siedzieliśmy tak w milczeniu. Słowa nie były potrzebne.

                                                                 ***

- Kurczę, Hazz! Gdzie ty do cholery jesteś?!! - Zawołałam Hazzę z jakiegoś pomieszczenia! Nie wytrzymałam i musiałam już tam wejść. Zobaczyłam to:
 

 
- Cooooooooome to me, baby!
- hahahahahahaha, Harry przestań! Chociaż wyjmij kły hahahahaaha - wyjął je i przyciągnął do siebie. Nie powiem, podobało mi się to. Popatrzałam na jego usta i przygryzłam wargę.
- Lubię gdy tak robisz. - oblizał je i przejechał językiem po mojej wardze prosząc o wejście. Zgodziłam się i już po sekundzie nasze usta były połączone. Zacisnął moje pośladki, na co ja pisnęłam. Zamruczał coś pod nosem. I wtedy zadzwonił telefon. Mój rzecz jasna.
- To może być coś ważnego. - powiedziałam.
- Oj, nie przerywajmy sobie! - odpowiedział do mojego ucha. Poczułam te boskie perfumy! Przeszedł mnie miły dreszcz. Jednak telefon nie przestawał dzwonić. Wyrwałam się pomyślnie i sięgnęłam po telefon.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział Xl

Zobaczyłam....... Emmę w samym ręczniku!
- Emma?! W samym......- przerwała mi i zamknęła drzwi na klucz.
- Nie rycz tak! - syknęła. - Opowiem ci potem!
- Dobra, dobra spokojnie . - poruszałam znacząco brwiami.
- Zmykam! - powiedziała po czym puściła mi oczko. I tyle ją widziałam. Gdy już ubrałam się w wcześniej wybrane ubrania, zauważyłam Harry'ego śpiącego na kanapie. Wyglądał tak słodko. Bez namysłu wskoczyłam do niego i złapałam ręke. Spał jak zabity ale czułam, że momentalnie ją ściska . Wtuliłam się w Jego nagi tors i zasnęłam.

" Oczami Harry'ego "
Gdy się obudziłem zauważyłem Elizabeth śpiąca obok mnie. Nie mogłem się opanować i musiałem dać jej buziaka. Od razu się obudziła i dała mi słodkiego całusa na co ja mruknąłem cicho i przyciągnąlem do siebie.
- Może tak byś się przywitała? - szepnąłem jej do ust i wpiłem się w nie. Nie stawiała oporu i podobało mi się to. Zacząłem całować po szyi i ramionach. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzę kochanie. - powiedziałem i ubrałem bluzkę.
- Dzień dobry! Pan Styles? - ciągnęła starsza pani po pięćdziesiątce. - Tak, i Pani Dipp - wyszczerzyłem się, po czym zauważyłem, że po wymówieniu nazwiska mojej księżniczki, spadł jej uśmiech na twarzy.
- Jestem waszą nową sąsiadką - z wyglądu starsza pani wydawała się miła. W jednej ręce trzymała ciasto a w drugiej kwiatki.
- Kochanie! - zawołałem. - mamy gościa!
- Oj, tak wcześnie rano? - zapytała i zamarła w drzwiach.
- To ty! Osz ty suko! Jak mogłaś?!
- Ej, co to ma znaczyć?! Nie odzywaj się tak do mojej księżniczki! I o co do cholery jasnej chodzi?
- Później ci powiem. A ty lepiej wynoś się stąd! - powiedziała już spokojniej za to oschle i bezczelnie. Kurcze, podnieca mnie coraz bardziej. Przygryzłem nerwowo wargę. El zamknęła drzwi przed nosem tej baby .
- Ej powiesz mi wreszcie kto to jest?! - wtrąciłem. W końcu mieszkamy razem. Znaczy...Nie no
..ten, chwilowo.
- To.... mama mojego.... byłego. - wydusiła z siebie i uroniła pojedyńczą łzę.
- Ej, kotku. Przepraszam za to.
- Musimy porozmawiać. - powiedziała stanowczo ale i tak widziałem w jej oczach ból i smutek. Ja również bałem się.
- Co jest? - zapytałem.

sobota, 1 lutego 2014

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział X

Środa.
" Oczami Emmy "
Zayn wreszcie został wypisany ze szpitala. Mamy więcej czasu dla siebie. Gdy wyszliśmy, na parkingu czekali już chłopcy. Okazało się że Zayn miał tylko kilka siniaków i zadrapań.
- Chodź, pomogę ci wsiąść. - odparł Louis po czym dał mi sygnał, że poradzi sobie.

" 15 minut później. Dom chłopaków "
Pomogłam Zaynowi wysiąść. Weszłam z nim do domu i zaprowadziłam do pokoju.
- Emma, wiesz jak bardzo Cię kocham?!
- Tak, Zayn wiem. - wpił się w moje usta.
Weszłam z nim do pokoju i zakluczył drzwi.
Zaczął mnie całować po szyi i po kolei zdejmować części mojej garderoby. Uczyniłam to samo. Wylądowaliśmy w łóżku.

" Oczami Elizabeth "

Emma zniknęła gdzieś z Zaynem. Niall i Liam pojechali do sklepu. Louis do Eleanor. A Harry został ze mną. Sam na sam.
- Nie wiesz jak za tobą szaleje, skarbie mój.
- A jak ja. - Harry podniósł mnie i posadził na blacie w kuchni. Stanął pomiędzy moimi nogami i zaczął całować po szyi, mówiąc:
- Jesteś tylko moja. A właśnie. Kupiłem ci coś. - Harry momentalnie przestał i pobiegł po małe pudełko. Tak to te pudełko z pikniku. Podszedł i klęknął.
- Harry, co ty wyprawiasz?! Ch..chyba nie...ch..cesz mi się oś..wiadczyć? - zaczęłam się jąkać.
- No co Ty. Chcę się zapytać, czy mogę zabrać cię do siebie? Nigdy nie tam nie byłaś. Proszę.
- Ja... Okej , ale po co ten pierścionek?
- Żeby zmiękczyć ci serce.
- Ty mi je zmiękczasz. - dałam mu buziaka w policzek.
- Mało się postarałaś. - wpił się w moje usta.
- Mh.... ja idę się umyć.
- Uważaj, bo ci tam wejdę. - przygryzł dolną wargę.
Udałam się jeszcze po pidżamę i zamknęłam drzwi na klucz. Zgasiłam światło i zapaliłam kilka świeczek by poczuć atmosferę. Włączyłam muzykę i zanurzyłam się w wodzie i odpłynęłam. Gdy piosenka się skończyła, usłyszałam że ktoś próbuje otworzyć drzwi. Myślałam, że to Harry ale myliłam się. Zobaczyłam.....


-_____-------------------------------------
czytasz - komentuj *-*

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział IX

Nagle ktoś rzucił się na Zayna. To było straszne. Zaczęłam szarpać , bić, aż w końcu przestał i uciekł. Podniosłam i wzięłam Zayna pod pachę.
" 10 minut później "
Zapukałam do drzwi.
- To pewnie Emma! No wreszcie! O mój Boże! - Elizabeth zakryła usta ręką.
- Nie gadaj tylko pomóż mi!! Chłopcy!! Pomocy! - Harry pierwszy podbiegł .
- O kurwa! - wciągneliśmy go do środka.
- Dzwoń po karetkę! Niall , kurwa dzwoń!!
Niall zadzwonił, a ja cały czas siedziałam na kanapie i płakałam .
- El, to moja wina!! Nie powinnam!! Rozumiesz?!?!
- Cii..... Spokojnie! To nie Twoja wina.
- Muszę tam być!! Zostaw mnie!!!!
Gdy już zabrali Zayna, poprosiłam Harry'ego i El, żeby mnie zawieźli. Co ja zrobiłam?!

" Oczami Zayna  "
Gdy już się obudziłem, byłem sam. Nie było nawet Emmy. Nagle ktoś wszedł do sali. Uff to Emma.
- Boże, Zayn, dobrze się czujesz? Nie wiesz jak się martwiłam.
- Ciii.... to nie twoja wina. Nie powinienem wyznawać ci miłości.
- Zayn, nawet tak nie gadaj!! Kocham Cię, rozumiesz? - w tym momencie pocałowała mnie.
- Też cię kocham. Chodź tu do mnie. - położyła się obok mnie . Zasnęła. Obudziłem się jak wszedł Harry.
- Jeska, stary dobrze się czujesz? Przynieśliśmy ci trochę owoców i wody. Kiedy wychodzisz ze szpitala?
- W środę. Dzięki wam.
- Za co? - powiedziała Emma.
- Za wszystko, kochanie. - pocałowałem ją czule.
- Oj, to wy jesteście razem? - Harry zapytał, a Emma puściła buraka.
- Tak Harry. - wyszczerzyłem się. Wreszcie miałem tą drugą połowę. Kocham ją.

---------------------------------------------
czytasz - komentuj , proszę *-*

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział VIIl

" Oczami Elizabeth"
Harry podpisał się Nicole i poszliśmy.
- Oj, El poczekaj! Torebka! - zawołała Emma i pobiegła po nią. Harry musiał to wykorzystać i zaczął mnie całować. I to jak namiętnie.
- Harry, przestań! - śmiałam się przy tym.
- Chyba nigdy. Ah kocham Cię.
- Co to było?!
- Co? - nie przestawał mnie całować.
- Harry, wiesz o co chodzi. - w tym momencie przestał.
- Po prostu się bałem tego, że będzie chciała pociąć mi marynarkę. Często tak mam.
- No ok.
Emma przyszła i od razu pojechaliśmy .

" 20 minut później "
- Jesteśmy! - serce zaczęło mi bić mocniej.
- Nie bój się! - powiedział Harry.
- Ok, już dobrze. - odparłam po czym wysiedliśmy .
Harry otworzył drzwi.
- Ej, ej chłopaki!! Chciałabym wam przedstawić Elizabeth i Emmę. Niall, wychodź z kuchni! - w środku panował taki hałas. Jednak chłopcy przedstawili się po kolei.
- Jestem, Louis. O Boże, o Boże ona ma marchewki na koszulce!!
- Louis, ogarnij się! - trzepnął go blondyn o niebieskich oczach. - Jestem Niall.
- A ja, Liam.
- Zapomnieli o mnie. Zayn jestem. - wszyscy się miło przedstawili, a mi spadł kamień z serca. Uff, nie zbłaźniłam.
- Ja jestem Elizabeth, a to. Emma. - wskazałam na Emmę, która zatopiła oczy w Zaynie. Ona się zakochała.
- Może obejrzymy jakiś film?
- Horror! Tak, Paranormal Activity 2! Zawsze chciałem zobaczyć.
- Ok, to ja pójdę po jakieś chipsy. - powiedział Niall.
- Cały Niall! - Louis niemal krzyknął.

" Oczami Emmy "
Cały czas przytulam się do Zayna. Jemu to nie przeszkadza. Chyba mnie lubi.
- Aaa!- krzyknęłam, ale cicho tak, żeby tylko Zayn usłyszał.
- Nie bój się! - popatrzałam na niego. I wtedy mnie pocałował .
- Podobasz mi się. Powiem prosto z mostu. Zakochałem się gdy tylko cię ujrzałem.
- Też cię kocham. To trochę dziwne. Ten film jest nudny. Pocałuj mnie.- Boże, jak on świetnie całuje. On jest tym jedynym.
W końcu złapał mnie za rękę. Wymknęliśmy się razem na spacer. Nikt nie zauważył. Nagle.....
____---------------____-------------------____
czytasz - komentuj, proszę! *~*

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział VII

Harry czekał na mnie oparty o samochód
- Wejdź jeszcze do środka! - zawołałam, po czym zadzwoniłam do Em.
- Kochanie kiedy będziesz?
- Jeszcze wybieram ciuchy. Jakbyście mogli przyjechać do mnie. Ty byś mi pomogła wybrać. I Nicole chce poznać Harry'ego. Wiesz, że jest ich fanką.
- Okej . Pa! - w końcu ubrałam się w to
i poszłam do Harry'ego .
- Jedziemy po Emmę.
- Ok. Chodź. - zawołał Hazza, i zapalił silnik.
Za nie cały kwadrans byli§my na miejscu.

" Oczami Harry'ego"
Gdy wysiedliśmy z auta, El przywitała się z przyjaciółką. Po zamknięciu auta, dołączyłem się do niej.
- Hejka! Jestem Emma.
- A ja Ha.... - zanim zdążyłem się odezwać , dokończyła za mnie.
- Tak, wiem Harry Styles. Moja siostra jest twoją wielką fanką. A propos - Nicole!!
- Tak!?
- Zawiąż opaskę na oczy i chodź tu. Mam dla Ciebie niespodziankę.
Jej siostra zeszła na dół, a Emma rozwiązała jej oczy.
- Em, co to za niespodzianka? - odwróciła się i zaczęła płakać.
- Nicole, nie płacz . - El próbowała ją pocieszyć, ale bez skutku. Pobiegła do góry.
Schowałem się za Elizabeth. Wyglądałem jak idiota. Ostatni głupek.
- Harry, co ty do cholery wyprawiasz?!
Natychmiast wstałem i oparłem się o ścianę. Udawałem luzaka. Co ja kurna wyprawiam?!
- Nic. - puściłem buraka.
- Dobra, nic. Wybrałaś? Emma, haloo?!
- Tak, to.
Ok idziemy.



Rozdział VI

Po raz trzeci to samo .Ten Harry jest zachłanny . Usiedliśmy na krawędzi łóżka.
- Kochanie, jest już 11:48, a o 13:30 mamy spotkanie z chłopakami. - Powiedziałam tym samym wstając z łóżka.
- Ja idę się odświeżyć - usłyszałam Harry'ego jak już był w łazience. Wzięłam ubrania i poszłam do drugiej łazienki. Ubrałam się w to
i zrobiłam śniadanie dla mnie i Hazzy .
- Mmm co my tu mamy. - powiedział i przytulił od tyłu.
- Naleśniki z cynamonem i serem - podskoczyłam lekko gdy mnie objął
- Wiesz co, to ja powinienem ci robić śniadanie - zjadł swoją porcję i ruszył znów ku łazience.

" Oczami Harry'ego"
Mmm te naleśniki są przepyszne - krzyknąłem z łazienki
- To nie ja je robiłam tylko moja przyjaciółka Emma. Powinieneś ją poznać. - zawołała
- Była tu jak ciebie nie było.
- No to może zaproś ją do chłopaków. Będzie tam też dziewczyna Zayn'a . Perrie, i Danielle Liama. Możesz do niej zadzwonić? - zapytałem uradowany. Chciałem poznać jej przyjaciółkę.
- Mogę tylko masz mój telefon! - krzyknęła na co ja odpowiedziałem:
- Chodź tu jeśli chcesz go odzyskać!

" Oczami Elizabeth"
- Zmywam naczynia! - odkrzyknęłam
- No to przerwij i chodź tu po telefon.
Poszłam. No i czego tu się spodziewać. Przytulił i pocałował mnie, po czym dał w końcu ten telefon.
- Halo, Emma?
- Tak, a co?
- Chciałam się zapytać czy nie chcesz może wpaść do mnie?
- Jasne, kiedy?
- Za 25 minut. Tylko ubierz się ładnie. Poznasz chłopów z One Direction.
- Co?! - zapytała zdziwiona.
- Żadne co . Czekam.

--------------------------------------------
czytasz - komentujesz
Dziś na pewno dodam nexta *_*

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział V

Kiedy się obudziłam Harry już nie spał tylko gapił się na mnie.
- Od kiedy się tak gapisz?
- Od jakiejś godziny.
- Harry, możemy dziś nigdzie nie wychodzić? - zapytałam pełna nadziei.
- Co to za pytanie. Absolutnie nie. Musisz dziś poznać członków zespołu.
- Uh - prychnęłam. Nie to, że nie chcę się z nimi spotkać.
- Kocham Cię. - powiedział znowu odsłaniając dołeczki.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam ledwo słyszalnym głosem. Spojrzałam na zegarek: 4:55 co? Dopiero?
- Kochanie, która godzina?
- 4:57 - chlipnęłam
- Chodź tu do mnie. - zbliżył się.
Pocałował mnie w czoło i skuliłam się pod jego brodę. Zasnęłam.
Obudziłam się o 10:24 i pocałowałam Harry'ego na pobudkę.
- Wstawaj kotku!
- Już. - Gdy wychodziłam z łóżka Harry pociągnął moje nogi tak, że przewróciłam się nie niego .
- Chodź tu! - powiedział i schował pod kołdrą.
- Na to będzie czas później!
Hazza ze smutną minką wstał i ubrał się.
Zeszliśmy na dół. Harry zrobił śniadanie.
Po śniadaniu wziął mnie i posadził na blat kuchenny. Stanął pomiędzy moimi nogami i zaczął całować po szyi .
- Jesteś tylko moja. - powiedział sekundę przed wpiciem się w moje usta .
- I Wolałabym, żebyś nosiła krótsze sukienki.
- Oczywiście kwiatuszku. - powiedziałam słodko. Nagle do drzwi zadzwonił z dzwonek. Zepsuł tą piękną chwilę. Miałam ochotę go wyrwać.
To był tylko listonosz. Poszłam na górę, a Hazza za mną .
Wylądowaliśmy na łóżku.


-----------------------------------------------------
czytasz - komentujesz
dam następny jutro *_*

Rozdział IV

Kiedy byłam już ubrana w TO Harry wkładał jeszcze coś do koszyka. Jakieś pudełko? Nieważne .
Harry był ubrany tak.
- Ślicznie wyglądasz, aniołku. - znowu ten uśmiech. O Boże!
- Kolejna słodka ksywka?
- Będzie jeszcze takich pełno, misiu. - zaśmiał się znowu i odsłonił te swoje zabójcze dołeczki.
Nasz koszyk wyglądał mniej więcej o tak. Dużo tego. Był 01 czerwca, było ciepło.
Wyszliśmy z domu. Oczywiście to co zawsze. Tłumy fanek drzących jego bluzę. Przecież 19-letni chłopak z najsławniejszego boy-bandu na świecie rzadko ma chwilę spokoju na dworze. Wsiedliśmy do jego samochodu i  pojechaliśmy do pobliskiego lasu gdzie znajdowała się polana. Tam usadowiliśmy koc. Harry nagle się odezwał.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- A jaką? - zapytałam z nadzieją, że mi odpowie.
- Przecież to niespodzianka. Musisz zamknąć oczy. Zaprowadzę cię w pewne miejsce.
Zaprowadził mnie. Ku moim oczom ukazało się piękne miejsce.
- Zrobiłeś to dla mnie? - byłam taka szczęśliwa.
- Nie dla innej. -  odpowiedział, a ja zrobiłam wielkie oczy.
- Co niby?! To taki z ciebie gł.... - przerwał mi pocałunkiem.
- Ty głuptasie. - poczochrał mnie po włosach. Dziwne . Zazwyczaj ja mu to robiłam.
- Jesteś słodki! - usiedliśmy wygodnie na jednym fotelu. Oglądaliśmy film o dziewczynie chorej na białaczkę. Popłakałam się, a Harry za każdym razem przytulał mnie.
- El... - zaczął.
- Tak?
- Mam pytanie..... cz...yyy.. nie c...hciałabyś z..ostać moją dzi....e... - przerwałam mu szczerym:
- Tak! - wtuliłam się w niego. Zasnęłam. Zaniósł mnie do auta. Obudził mnie jak zaparkowaliśmy.
-Kochanie, gdzie ja jestem.
- W domu .
Sama wstałam z miejsca. Harry podtrzymywał mnie drogą. Gdy byliśmy już oboje w sypialni, poszłam się tylko umyć. Harry to samo. Padłam na łóżku, na którym już leżał Loczek.
- Słońce, co będziemy jutro robić?
- Nie wiem. Poznasz zespół. A teraz chodź tu do mnie. Przytuliłam się do Hazzy. Bawiłam się Jego loczkami. Później złączyliśmy ręce. Tak zasnęłam.


-------------------------------------------
czytasz - komentujesz
*_* króciutki, ale ct.

Rozdział III

Obudziłam się. Popatrzyłam na zegarek. 10:46. Chciałam jeszcze spać.
 - NIEEEEEEEEEEE!!!!  - krzyknęłam na cały dom.
Nagle do moich drzwi zadzwonił dzwonek. Mam nadzieję, że to nie policja.
Ogarnęłam się szybko i zeszłam na dół, by otworzyć drzwi. Ku moim oczu ukazał się Harry. Wpadł na mnie.
- Harry! Co ty do cholery wyczyniasz?!
- A tańczę. Długo nie otwierałaś. Mogę wejść?- zapytał.
- No jasne. - Harry wszedł i wpił się w moje usta. Odwiedzał  mnie bez przerwy co wcale mi nie przeszkadza . Jak ja go kocham.
- Kochanie - przerwałam .
- Tak?
- Obiecasz mi, że nigdy mnie nie opuścisz? - mój głos zabrzmiał poważnie . I nagle Harry też spoważniał, usiadł po turecku i powiedział:
- Ja Harold Edward Styles obiecuję księżniczce Elizabeth Dipp, że nie opuszczę jej do końca życia. - Wtedy rozpłakałam się. Nie widziałam, że Harry, ten żartowniś, Harry tak się postara.
- Oj kochanie, nie płacz. - Objął mnie i pocałował po czym starł moje łzy na policzkach.
 - Wiesz? Musisz wreszcie poznać resztę zespołu. - powiedział i poczuł, że serce zaczęło mi bić mocniej.
- UUU to na mój widok, czy coś? - odparł, mając nadzieję, że się uśmiechnę. Nic z tego. - Kochanie, co jest?! - teraz to naprawdę się martwił.
 - Nie nic, ale boję się. Jestem dalej waszą WIELKĄ fanką - dodałam z uciskiem na " WIELKĄ".
- wiem, ale raczej chyba nie będziesz piszczeć na ich widok? - zaśmiał się.
- Właśnie tego się boję. - powiedziałam.
- Oj tam. Nie masz się czego teraz bać. - przytulił się do mnie.
 Spędziłam z nim cały dzień i wieczorem obejrzeliśmy horror " The Ring".
Niemal cały czas byłam w niego wtulona. W końcu zasnęłam wtulona w jego tors. Cały tydzień byliśmy w domu , aż w końcu Harry zaproponował mi piknik pod gwiazdami. Oczywiście się zgodziłam.
- Kocham Cię najmocniej na całym wszechświecie. Ostatnie 3 słowa wykrzyczał na cały dom
- Wariat - powiedziałam na co on się zaśmiał.
 Leżeliśmy na łóżku.
 - Muszę zacząć się przygotowywać - powiedziałam.
- Już? To ile my tu leżymy?!
- No nie wiem, z godzinę. - odpowiedziałam normalnie, lecz chwilę potem uświadomiłam sobie, że to długo.
Wstałam i wzięłam ubrania z szafy.
- Yyy Harry, kotku.
- Tak?
- Chce się przebrać.
- Spokojnie, nie krępuj się.
- Harry ! - krzyknęłam
- Muszę? - zrobił minę zbitego psiaka, ale tym razem nie podziałał na mnie.
- No dobra, idę - powiedział mrucząc coś pod nosem.


---------------------------------------------
czytasz - komentujesz
kocham go *_*

Rozdział II

- Powiedz, proszę. - nalegałam jeszcze kilka razy, Harry jednak się nie odezwał. Powiedział tylko, że to skomplikowane i poszedł dając mi przy tym swój numer telefonu.
- Zadzwoń do mnie jak będziesz potrzebowała czegoś.
Widać, nie jest mu łatwo, no ale cóż.
- Chwila mogę , przecież zobaczyć chociaż jakim jest samochodem. - powiedziałam pod nosem i podbiegłam do okna ( zważając na to, że '' pobiegłam '' czułam się już dobrze) i zobaczyłam chłopaka o brązowych włosach razem z Harrym . Pożegnał się z nim i poszedł. Kto to jest? Co ja wygaduję, przecież to nie moja sprawa.
- Panno Dipp! Proszę usiąść. - zawołał lekarz.
- Nie jest pani jeszcze zdrowa by biegać po szpitalu. - wtedy zaśmiał się lekko.
- No tak, przepraszam.
- Zaraz dostanie pani wypis . Już za 30 minut będzie pani mogła iść do domu.
Poszłam z lekarzem jeszcze na 4 badania i zwróciłam się ku domu.
" Godzinę później "
Usłyszałam dzwonek do drzwi. To Emma.
- Emma co ty tu robisz?! - zapytałam.
- No jak to" co " ?, przyszłam odwiedzić moją przyjaciółkę.
- No to wchodź .
Oh. Jak ja dawno nie widziałam Emmy. Ponad 2 miesiące .
- Opowiadaj co tam u Ciebie?
- Walne prosto z mostu. Zakochałam się.
- O Jezu, w kim?! - zapytała Emma.
- Miałam wczoraj wypadek.
- Co?! - przerwała mi przerażona Emma.
- Nic mi się nie stało. Sama widzisz. Nie przerywaj mi więcej . No i gdy się obudziłam zobaczyłam chłopaka , który siedział obok mnie. Był taki... piękny. I niestety musiał iść, dał mi swój numer telefonu. Czekaj, chyba mam go gdzieś w swojej kurtce. - podbiegłam do wieszaka . Wyjęłam karteczkę z jego numerem.
- Ah on jest taki słodki. Nie mówiąc już o tych jego zabójczych dołeczkach.
- O mój Boże. On ma dołeczki?! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Zadzwoń do niego.
- Nie no, coś ty.
- Oj tam, oj tam .
- Nie i koniec kropka.
- Daj na chwilę telefon. - dałam jej. Ona pobiegła do kuchni.
- Ejj, Emma! Daj telefon! - krzyczałam , ale bez sensu.
Nagle usłyszałam znany mi dotąd ciepły i słodki głos.
- Halo? Elizabeth? To ty? - O mój Boże. To on. Przez chwilę z Emmą porozumiewałyśmy się bezdźwięcznie . Wzięłam telefon do ręki.
- Halo , tak to ja. Chciałam się zapytać czy nie chciałbyś ze mną iść na spacer?
- Jasne, że tak. To za 20 minut w parku?
- T..tak - jąkałam się przez chwilę.
- Emma za 3 godziny uduszę cię. - syknęłam
- Hue hue hue - zaśmiała się - Ja już pójdę.
Muszę jeszcze iść do babci. Papa. - przytuliła mnie na pożegnanie i poszła. Oh ta Emma. Same z nią kłopoty. Około godziny 17:00 wyszłam do parku. Harry czekał już na miejscu z bukietem białych róż.
- Ojejku, to dla mnie? Dzięki. - pocałował mnie w policzek z czego na mojej twarzy powstały czerwone rumieńce.
-Jak tam? Jesteś już zdrowa?
- Tak. - odpowiedziałam i niezręczna cisza. Jak ja tego nienawidzę. Nagle uderzył w nas chłopak na rolkach . Przewróciliśmy się na siebie. Wtedy nasze oczy się spotkały. Nie czekając ani chwili , pocałował mnie lekko. Nie przerwałam tej pięknej chwili też go pocałowałam. Trwało to kilka minut. Potem wstaliśmy i Harry pogładził mnie po policzku.
- Kocham Cię - wyszeptał do mojego ucha
- Ja Ciebie też - powiedziałam i pocałowałam go w dołeczek. Zaniósł do domu. Na pożegnanie pocałował mnie i poszedł. Była już 22:45. Poszłam się umyć i ubrałam się w pidżamę. Gdy położyłam się w łóżku, usłyszałam dźwięk wiadomości. To Harry. " Kocham Cię skarbie, dobranoc. xxxx Harry" Myśląc o nim zasnęłam.


-----------------------------------------------
czytasz - komentujesz
nie było 2 komentarzy , ale co tam
macie *_*





sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział I

Rozdział 1
Był wieczór. Siedziałam przed moim mieszkaniem na ławce.
 Nagle ktoś trzepnął mnie w ramię. Poczułam ucisk, i zemdlałam.            
Gdy się obudziłam byłam w szpitalu. Przy mnie siedział jakiś nieznany mi dotąd chłopak.
- Hej. - odezwał się krótko.
- Cześć, kim jesteś ? - zapytałam podejrzliwie.
- To ja uratowałem ci życie. - odpowiedział ciepło.
- W takim razie wielkie dzięki. - w tym momencie uśmiechnęłam się lekko .
I wtedy doznałam szoku.
Odkąd umarli moi rodzice nie uśmiechnęłam się ani razu. Dosłownie. Jego głos jest tak ciepły.
- Mam na imię Harry.
- A ja Elizabeth.
On mi kogoś przypominał.

" Oczami Harry'ego"
- A ja Elizabeth.
Boże, jaka ona jest piękna. Harry, ogarnij się.
Ona jest idealna .
- Yyy zostanę przy tobie do końca ży.....
Jeska, Harry co ty pierdzielisz. Nienawidzę samego siebie.
- Zostaną przy tobie póki nie wyzdrowiejesz. - powiedziałem.
- Dobrze, ale skoro nie ma co robić, to opowiedz mi o sobie, to znaczy, lepiej się poznajmy. - powiedziała

"Oczami Elizabeth"
Kurcze, chyba się zakochałam.
On jest bardzo przystojny. I ma taki głos. Nieziemski. No ale nie wiadomo co kryje w sobie.
- No to najpierw ja. Ale mam do ciebie prośbę Czy mogę ci zaufać?
- Jasne, że tak. - Chyba mówi prawdę. Nie wydaje mi się żeby kłamał. Zaufałam mu.
- A więc kiedy mia... sorki , zacznę od dzieciństwa.
- Łam 13 lat, moi rodzice umarli. - Co się stało? Czy Harry płacze?!
- Boże, Harry, co się stało?! - zapytałam wstrząśnięta . On płakał, a wręcz szlochał, co ja gadam, on ryczał.
Natychmiast wezwałam lekarza, który dał Harry'emu tabletki na uspokojenie .
- Harry, słyszysz mnie?
- Tak, tak opowiadaj dalej.
- Na pewno? - zapytałam .
- Tak. - odpowiedział tym razem z uśmiechem na twarzy.
- Słuchaj, przed chwilą zdarzyło się" wydarzenie" , że tak powiem. Zacząłeś ryczeć za przeproszeniem, gdy powiedziałam o moi.. - wtedy Harry spojrzał na mnie błagająco, jakby jego wyraz twarzy mówił: " Proszę, nie rób tego. To boli."
- Przepraszam cię. Posłuchaj, możesz mi zaufać. Opowiedz mi o tym, co tob tak bardzo wstrząsnęło.


---------------------------------------
Czytasz - komentujesz
2 komy - next *-*