piątek, 30 maja 2014

Rozdział XVIII

  MUZYKA



                                                         *Oczami Elizabeth* 
Nie, nie, nie, nie to jest sen.
- Kochanie wróciłem! - Harry podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, ale wyminęłam go pomyślnie. Musiałam już odzwyczajać się od nich.
- O co chodzi? - zapytał podchodząc bliżej. Wiedział, że coś się dzieje. Nie mogłam zaprzeczyć, że to ja właśnie tak bardzo lubiłam uściski Styles'a. 
Wczoraj postanowiłam, że powiem mu o dziecku, dlatego pociągnęłam go na górę. Gdy byliśmy już przy drzwiach do mojego pokoju, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić.
- Harry, pamiętasz, jak obiecaliśmy mówić sobie zawsze prawdę? - przytaknął i spojrzał na mnie wzrokiem podejrzeń. Jego zdaniem na pewno dokądś zmierzałam, albowiem zmierzałam do bolesnej prawdy i zakończenia naszego związku.
- Elizabeth nie jestem głupi - serce zaczęło bić mi jeszcze mocniej. A jeśli on wie?
- Mów mi co się dzieje. - złapał i potarł kciukiem wierzch mojej dłoni. Jego oczy zrobiły się wilgotne tak samo jak moje. Po prostu wtuliłam się w jego tors i rozkleiłam do końca. Poczułam mokre łzy na moich włosach, co oznaczało, że też płakał.
- Jestem w ciąży. - powiedziałam z trudem powstrzymując lecące łzy. Harry przywarł do moich oczu swoimi i oparł czoło o moje.
- Będę ojcem? - zapytał dalej płacząc tym razem ze szczęścia i złapał swoimi rękami obie strony mojej głowy. Wyglądaliśmy tak samo. Rozryczeni, mokrzy i szczęśliwi.
- Będę ojcem! - krzyknął wyciągając ręce do góry, by zaraz złapać mnie w talii i okręcić wokół własnej osi.
- Kocham cię. - powiedział delikatnie całując moje spuchnięte policzki.
- Ja ciebie też kocham. - powiedziałam znowu przytulając go z całej siły.
- Ale nie płacz już. - zaśmiałam się na jesłowa i oplotłam ręką w pasie. Splótł nasze palce razem, po czym pociągnął w stronę schodów. Na stole zobaczyłam kartkę z wiadomością od Emmy. Jej tata zadzwonił, że potrzebuje coś ze sklepu i..... bla bla bla. Jak zawsze zresztą.
- Może masz ochotę na..... - poruszył zabawnie brwiami.
- Film? Zawsze mój zboczuszku. - uwielbiam go przedrzeźniać. Musnęłam palcem jego czubek nosa, po czym ruszyłam w kierunku szafy z filmami.



                                                          *Oczami Harry'ego*
Będę ojcem! Ta wiadomość dalej do mnie nie dociera.
Elizabeth usiadła przed kanapą i okryła się kocem po czym nie zwracając na mnie uwagi zaczęła oglądać film. Korzystając z okazji podbiegłem do niej i kładąc się na jeden bok delikatnie położyłem głowę na jej brzuchu. Zamknąłem oczy i dokładnie słuchałem.
- Który miesiąc? Byłaś u lekarza? - zapytałem nie odrywając ucha od ciała Elizabeth.
- Drugi. - odpowiedziała zapatrzona w ekran telewizora.
- Byłaś u lekarza? - zapytałem ponownie.
- Nie - odpowiedziała szeptem. Gwałtownie podniosłem się i spojrzałem na nią. Jak ona mogła nie iść do lekarza?
- Idziemy. - wstałem i pociągnąłem ją za rękę, po czym wyłączyłem telewizor i kierując się do drzwi wyjściowych chwyciłem dwie kurtki, moją oraz Elizabeth.
- Ale Harry! - pisnęła 
- No co? - krzyknąłem wysokim głosem. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w głąb mieszkania odkładając kurtki na komodę. Wzięła moją twarz w jej chudziutkie i małe ręce i powiedziała:
- Kochanie wiesz, że jest już po 11, prawda? O tej porze tych badań na pewno nie będą nam robić. Raczej mi. - zaśmiała się, po czym ubrała moją zieloną bluzę z napisem Obsession i usiadła na blacie kuchennym. Otwarła lodówkę i wyciągnęła z niej mleko, by zaraz otworzyć szafkę obok i wyciągnąć kakao. Sięgnęła po rondelek i zaczęła przygotowywać sobie ciepły napój. Ja dalej stałem tam jak głąb, pochylony i analizowałem, to co powiedziała. Nigdy nie zrozumiem tej logiki. Wyprostowałem się i ruszyłem do kuchni. Dziewczyna dalej siedziała na blacie wymachując nogami i czekała na zagotowanie się mleka. Położyłem swoje duże dłonie na jej talii i pochyliłem się do jej ust. Zatopiłem swoje usta w ustach mojej dziewczyny i poczułem jak kładzie swoje ręce na mój kark. Przyciągnąłem ją do siebie jeszcze mocniej , tak, że teraz wplotła palce w moje włosy. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Elizabeth odepchnęła mnie lekko.
- Chyba nie chcesz powtórki z rozrywki , co? - przypomniała mi o małym zdarzeniu z naleśnikami. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się ponownie.
- Kocham cię. - powiedziałem odchodząc. Usłyszałem tylko jak coś spada na ziemie.



______________________________________________________________


Hej! Wreszcie jestem z rozdziałem, który tak trudno mis się pisało. Widzę, że coś nie ma komentarzy :( ani wyświetleń. Czemu? No nie wiem, czekam na chociaż jeden. Do zobaczonka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz