środa, 26 lutego 2014

Smutno-dziwna wiadomość :/

Otóż na bloga nie będę wchodzić przez jakiś czas. Ale nie smutajcie, po prostu nie mam weny. Ale zapraszam na moje 2 inne blogi: http://carry-you-over.blogspot.com/ i http://never-leave-me-alone-ff.blogspot.com/ Kocham was :* :* :* :* :*

sobota, 8 lutego 2014

WAŻNE!!!!!!!!

HEJKA! CHCIAŁAM WAM TYLKO POWIEDZIEĆ ŻE WCZEŚNIEJ EMMA ZAKOCHAŁA SIĘ W LOUISIE ALE ZMIENIŁAM GO NA ZAYNA, WIĘC PAMIĘTAĆ :)

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział Xlll - Help!

- Halo? - zapytałam do telefonu.
- Elizabeth, nie poznajesz mnie? To ja, Bill! - jak to, Bill?! Jak on się dodzwonił?! Przecież już dwa razy zmieniałam numer telefonu! Postanowiłam, aby mnie nie rozpoznał.
- Przepraszam, pomyłka. - i już chciałam nacisnąć czerwoną słuchawkę gdy on powiedział:
- Oj, skarbie wiem gdzie mieszkasz! Teraz się nie wymigasz! - po chwili usłyszałam dźwięk skończonej rozmowy. Boję się!
- Kochanie, kto to był? - ja nie mogłam wydusić żadnego słowa! Po prostu się do niego przytuliłam.
- Chodźmy do pokoju. - uroniłam jedną łzę, ale szybko ją starłam by Harry nie zauważył.
- Ale chce ci powiedzieć, że zawsze będę ci mówić prawdę, zawsze! - on tylko przytaknął i przytulił mnie. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna !
- Więc to był mój były chłopak, Bill - czułam, że mięśnie Hazzy się napinają.
- Kotku, co on ci mówił!? - zapytał nie odrywając się ode mnie .
- On zna twój adres! Adres waszego domu i mówił, że przyjedzie, rozumiesz?! Boję się!
- Cii słońce! Nikt tu przecież nie wejdzie! Jesteś bezpieczna ! A ja widzę, że masz gorączkę więc tym bardziej nie wyjdziesz z domu! Zrozumiano? - on jakoś zawsze umie mnie pocieszyć. Kocham go niemiłosiernie xD
- Tak, panie kapitanie! - zaśmiałam się i zachłannie wpiłam się w usta chłopaka.
- Ej, gołąbeczki ! Wiecie gdzie jest Emma?- zapytał Zayn.
- Nie i nie przerywa się! - powiedział dość rozwścieczony Hazz.
- Spokojnie Maczo ! - szturchnęłam go .
- Ej, ale ja serio pytam! - powiedział już bardziej zdenerwowany.
- Chodź, poszukamy jej! - wyrwałam się z uścisku Harolda i pociągnęłam za sobą. On objął mnie w talii i przygryzł płatek mojego ucha. Przeszedł mnie miły dreszczyk.
- Oj, w takiej poważnej sytuacji? Ha ha - zaśmiałam się i ucałowałam go. I nagle usłyszałam głos Emmy.
- Hej! Pomocy! Zayn! El! Proszę! - Zayn zerwał się i pobiegł w stronę głosu.
                                                                           
Szukał po korytarzach i pokojach. Aż wreszcie znalazł. Była przygnieciona przez duży stół, który prawdopodobnie się złamał.- Kurwa, Emm nie!
- Jest okej, Zayn poradzę sobie!
- Zwariowałaś?! Nie zostawię cię! - Zayn próbował pomóc Em, jednak to było zbyt ciężkie.
- Harry dzwoń po policję, karetkę czy co tam, kurwa! Szybko!

" Oczami Emmy "
( kilkanaście minut wcześniej )

- Wycieram te kurze już chyba 2 godziny! - warknęłam sama do siebie . Nagle przed oczami mignął jakiś chłopak ubrany na czarno .
- Hej mała, uważaj hahahhaha! Dziwka! - na te słowa zrobiłam się cała purpurowa ze złości.
- Ej, nie nazywaj mnie tak! - chciałam tam podbiec, ale chłopak zniknął mi z mojego pola widzenia. Tylko skądś go znam. Chwila, chwila to przecież B..Bill!? Muszę powiedzieć to El! A ten stołek się zaraz załamie, więc... AŁĆ! O Boże!
- Hej! Pomocy! Zayn! El! Proszę! (•••)

wtorek, 4 lutego 2014

Kilka informacji ;)

Po pierwsze chciałam się zapytać, czy dalej mam nadzieje prowadzić tego bloga. Nikt prawie nie wchodzi. Więc, nw?!
Po drugie mam najlepszą wenę wieczorem i rozdziały będę pisać najczęściej wieczorem :)
I po trzecie dzięki za ponad 500 wyświetleń :) Jestem strasznie szczęśliwa!!
Aha, i po czwarte dodam jeszcze dziś post: Pytania do bohaterów! Tam na pewno każdy bohater odpowie na twoje pytanie :*

Rozdział Xll - You do not need me

"Oczami Elizabeth"
Bałam się cholernie! I co ja mu powiem?! Że odchodzę?! Tak bez powodu? Złapał mnie za rękę, ale ja wyrwałam się. Usiadł obok mnie i przysunął się do mnie. Miałam ochotę wtulić się w niego i powiedzieć: "Kocham Cię". Jednak to nie miało sensu jak za 30 minut...... wyjeżdżam.
- Co się stało, El? - zapytał z troską w oczach. I jak mam mu to powiedzieć?! Przecież go kocham!
- Ja..... ja... musz.....muszę...wyjechać.
- Co?! Czemu?! - zapytał, a oczy miał oszklone.
- Bo ja nie jestem ciebie warta! Rozumiesz?! Ja taka szara myszka, ty najsławniejszy nastolatek świata! Także wyjeżdżam już! Teraz! Zapomnisz o mnie! Założysz rodzinę! Będziesz szczęśliwy!
- Ja jestem szczęśliwy!
- Nie. - Opuściłam głowę .
- Ale ja cię kocham! Nie wytrzymam bez ciebie minuty dłużej! Nie odchodź! Proszę! Co zrobiłem źle?! - ostatnie słowa wypowiedział sam do siebie.
- Ja też cię kocham! Ale..... - przerwał mi
- Ale?! - zapytał z łzami w oczach. Nie chciałam żyć! Zamknęłam oczy. On podniósł mój podbródek.  I nagle poczułam te słodkie malinowe usta.
 
- Kocham cię! - wypowiedział .
- Ja ciebie bardziej! - tym razem ja go pocałowałam. Wtuliłam się w niego. Podniósł mnie i zaniósł na kanapę. Położył się obok mnie i oparł głowę o moje ramie. Siedzieliśmy tak w milczeniu. Słowa nie były potrzebne.

                                                                 ***

- Kurczę, Hazz! Gdzie ty do cholery jesteś?!! - Zawołałam Hazzę z jakiegoś pomieszczenia! Nie wytrzymałam i musiałam już tam wejść. Zobaczyłam to:
 

 
- Cooooooooome to me, baby!
- hahahahahahaha, Harry przestań! Chociaż wyjmij kły hahahahaaha - wyjął je i przyciągnął do siebie. Nie powiem, podobało mi się to. Popatrzałam na jego usta i przygryzłam wargę.
- Lubię gdy tak robisz. - oblizał je i przejechał językiem po mojej wardze prosząc o wejście. Zgodziłam się i już po sekundzie nasze usta były połączone. Zacisnął moje pośladki, na co ja pisnęłam. Zamruczał coś pod nosem. I wtedy zadzwonił telefon. Mój rzecz jasna.
- To może być coś ważnego. - powiedziałam.
- Oj, nie przerywajmy sobie! - odpowiedział do mojego ucha. Poczułam te boskie perfumy! Przeszedł mnie miły dreszcz. Jednak telefon nie przestawał dzwonić. Wyrwałam się pomyślnie i sięgnęłam po telefon.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział Xl

Zobaczyłam....... Emmę w samym ręczniku!
- Emma?! W samym......- przerwała mi i zamknęła drzwi na klucz.
- Nie rycz tak! - syknęła. - Opowiem ci potem!
- Dobra, dobra spokojnie . - poruszałam znacząco brwiami.
- Zmykam! - powiedziała po czym puściła mi oczko. I tyle ją widziałam. Gdy już ubrałam się w wcześniej wybrane ubrania, zauważyłam Harry'ego śpiącego na kanapie. Wyglądał tak słodko. Bez namysłu wskoczyłam do niego i złapałam ręke. Spał jak zabity ale czułam, że momentalnie ją ściska . Wtuliłam się w Jego nagi tors i zasnęłam.

" Oczami Harry'ego "
Gdy się obudziłem zauważyłem Elizabeth śpiąca obok mnie. Nie mogłem się opanować i musiałem dać jej buziaka. Od razu się obudziła i dała mi słodkiego całusa na co ja mruknąłem cicho i przyciągnąlem do siebie.
- Może tak byś się przywitała? - szepnąłem jej do ust i wpiłem się w nie. Nie stawiała oporu i podobało mi się to. Zacząłem całować po szyi i ramionach. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otworzę kochanie. - powiedziałem i ubrałem bluzkę.
- Dzień dobry! Pan Styles? - ciągnęła starsza pani po pięćdziesiątce. - Tak, i Pani Dipp - wyszczerzyłem się, po czym zauważyłem, że po wymówieniu nazwiska mojej księżniczki, spadł jej uśmiech na twarzy.
- Jestem waszą nową sąsiadką - z wyglądu starsza pani wydawała się miła. W jednej ręce trzymała ciasto a w drugiej kwiatki.
- Kochanie! - zawołałem. - mamy gościa!
- Oj, tak wcześnie rano? - zapytała i zamarła w drzwiach.
- To ty! Osz ty suko! Jak mogłaś?!
- Ej, co to ma znaczyć?! Nie odzywaj się tak do mojej księżniczki! I o co do cholery jasnej chodzi?
- Później ci powiem. A ty lepiej wynoś się stąd! - powiedziała już spokojniej za to oschle i bezczelnie. Kurcze, podnieca mnie coraz bardziej. Przygryzłem nerwowo wargę. El zamknęła drzwi przed nosem tej baby .
- Ej powiesz mi wreszcie kto to jest?! - wtrąciłem. W końcu mieszkamy razem. Znaczy...Nie no
..ten, chwilowo.
- To.... mama mojego.... byłego. - wydusiła z siebie i uroniła pojedyńczą łzę.
- Ej, kotku. Przepraszam za to.
- Musimy porozmawiać. - powiedziała stanowczo ale i tak widziałem w jej oczach ból i smutek. Ja również bałem się.
- Co jest? - zapytałem.

sobota, 1 lutego 2014