Postanowiłam troszkę tu zapełnić początek ^^ Ten rozdział będzie może troszkę dłuższy ale co tam. To zapraszam na czytanie i piosenkę do czytania ;)
One Direction - Trough The Dark - kocham solówkę Zayna <3 :) ZAPRASZAM:
Wstałam dość późno. Leżałam jeszcze w łóżku, by zaraz przewrócić się na bok. Harry tak słodko spał. Postanowiłam go nie budzić i iść zrobić śniadanie. Ubrałam moje puchowe kapcie i ruszyłam do kuchni. Dziś postawiłam na naleśniki.
- Mmm.... co tak pachnie?
- O mój Boże! Kocie, nie strasz! - krzyknęłam. Na prawdę mnie wystraszył.
- Też cię kocham. - jaki słodki uśmiech z dołeczkami w policzkach. Cały Harry.
- To co robimy? Nie wyrzucaj mnie tylko. - spojrzał na mnie oczami zbitego psiaka.
- Oh teraz to ja nie mam serca cię wyrzucić. - powiedziałam z małą ironią w głosie. dokańczając krojenie owoców.
- To co robimy?
- Nale... - przerwał.
- Naleśniki! - krzyknął i pocałował mnie.
- Z czekoladą i owocami. - dokończyłam z uśmiechem. Zaczął smażyć ciasto. Nagle przestał i podszedł do szafki gdzie trzymałam słodycze. Poszperał chwilę i z bananem na twarzy wyjął największy słoik Nutelli jaki miałam. Odwrócił się plecami do mnie.
- Harreh co ty tam wyrabiasz. - troszkę mnie to ciekawiło, ale zarazem wnerwiało. Odwrócił się do mnie z obsmarowanymi ustami kremem. Zaczęłam się śmiać.
- Zliż to. - rozkazał dalej się szczerząc.
- Wariujesz. - powiedziałam chichocząc.
- Kurna, El ja gadam poważnie! - wytłumaczył.
- Serio potrzeba ci wizyty u psychiatry. Boże! może ty masz gorączkę, co? - przyłożyłam mu rękę do czoła żartując. Co ten Hazz jeszcze wymyśli to się boję dowiedzieć.
- Jak nie chcesz to nie. - powiedział smutnie i odszedł.
- Ej, Harry! Nie.. to znaczy.... oj no dobra, chodź! - powiedziałam wreszcie. Chłopak przyszedł i przybił do ściany.
- No liż. - powiedział.
- Jezu, co ci przyszło do głowy. - szepnęłam i stopniowo przybliżałam swoje usta do jego. Oblizałam jego górną wargę. Czułam od niego bijące ciepło. Zniżyłam się do dolnej. Pocałowałam ją i również oblizałam. Tym razem już pewniej pocałowałam jego usta. Jego język szalał w moich ustał. Nadal były w czekoladzie. wplątałam swoje palce w jego włosy i oplotłam swoje nogi wokół jego bioder. Zupełnie zapomniałam o śniadaniu. O kurwa! Naleśniki!
- Harry... proszę starczy! - powiedziałam i "zeszłam" z mojego chłopaka. Szybko pobiegłam do kuchni.
- Kurwa! - usłyszałam słowa z ust chłopaka. Również przybiegł do mnie. Niestety kuchnia, a przynajmniej kuchenka byłą cała spalona.
- Eli kotku, przepraszam. - powiedział i przykucnął przy mnie.
- Odkupię, obiecuję. - obiecał, a ja wybuchnęłam śmiechem. Patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę. Po chwili dołączył do mnie. Śmialiśmy się ze swojej głupoty.
- To są wyniki twojego błagania. - powiedziałam po czym wstałam. Po około dwóch godzinach kuchnia była w miarę czysta. Zrobiliśmy normalne kanapki. Po skończonym posiłku razem z Zaynem pojechaliśmy po Emmę, która dziś wychodziła ze szpitala. Po powrocie mieliśmy zamiar jechać we czwórkę z Liamem na kręgle, ponieważ Lou był z Eleanor, Niall pojechał na jakąś randkę z kimś. A Payne został sam, bo Danielle zerwała z nim jakiś czas temu i pojechała do swojego kraju. Postanowiliśmy nie zostawiać Liama samego w domu.
- Emma, jak się czujesz? - zapytał Zayn jadąc spowrotem do domu. Pytał o to chyba już 5 razy.
- Dobrze, kochanie. - powiedziała moja przyjaciółka. Podczas jazdy wstąpiliśmy po Liama i od razu pojechaliśmy do kręgielni.
- Ok. Mam nadzieję, że nie gniewacie się, bo zaprosiłam też moją koleżankę z klasy.
- To jest Angela. - wskazałam na nią. Każdy przywitał ją.
- Jasne, że nie. Przynajmniej można sobie pozwolić na rywalizację. Dziewczyny kontra chłopaki, co? - zapytał Liam.
- No dobra, dziewczyny damy radę. - powiedziałam uśmiechając się.
- Jeśli my wygramy - wskazał na resztę chłopaków Harry - każdemu z nas należy się nagroda od swojej partnerki, w tym przypadku - Liam i Angela, Zayn i Emma oraz ja i - spojrzał na mnie - Elizabeth. - dokończył. Trochę bałam się co Harry wymyślił.
- A jeśli my wygramy, to płacicie za wszystko plus dodatkowy prezent dla nas. Bo już domyślam się co miałeś na myśli mówiąc nagroda od partnerki Harry. - powiedziała Emma, a ja spojrzałam na Harry'ego zbitego z tropu. Uśmiechnęłam się pod nosem ciesząc się z właściwego wyboru przyjaciółek. Gra rozpoczęła się. Na początku wygrywałyśmy, lecz później chłopcy dopadli nas i wygrali. Już się boję.
- To teraz nagroda. - powiedział Harry po czym zbliżył się do mnie i pocałował.
- Mi należy się więcej coś w sypialni. - szepnął na co uśmiechnęło mi się serce. Ha ha . Dziwnie to brzmi. Nie, nic. Zayn tak jakby skopiował wszystko od Harry'ego. Tylko Liam i Angela siedzieli cicho odsunięci od siebie.
- Oj, no An. Chociaż w policzek. - powiedziałam. Liam pocałował Angelę w kącikach ust. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym że An i Li mogą być razem. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i zaczęliśmy się zbierać. Liam zaproponował Angeli, że razem z nim może pojechać taksówką. Zgodziła się. Chwilę później ja, Harry, Emm i Zayn jechaliśmy w kierunku naszego mieszkania. Pożegnaliśmy się z parą i weszliśmy do środka. Od razu Harry zaczął mnie całować. Nie opierałam mu się, wręcz przeciwnie chciałam seksu. Chciałam poczuć jego bliskość. Tego wieczoru kochaliśmy się. Tak mocno go kocham.
***
- Kochanie, wstajemy. - powiedziałam budząc Harry'ego.
- Mhmm.... która godzina? - zapytał zaspanym głosem.
- Kocie jest 11 ! - krzyknęłam bo wiedziałam, że dziś jadą w trasę o 13, czego w ogóle nie chciałam.
- O kurwa! - zerwał się na nogi i pobiegł do łazienki. Nie wspominałam o trasie przez całe wakacje, bo nie chciałam się martwić. Ale to szybko przeleciało. Po kwadransie wyszedł i wziął walizkę. Zeszłam z nim po schodach. Zrobił sobie kanapkę i kawę, którą błyskawicznie wypił. Miałam go zawieźć na lotnisko. Byłam już ubrana, czekałam na Harry'ego.
- Chodź! - powiedziałam, chwyciłam go a rękę, po czym wyszliśmy. Jazda na lotnisko potrwała 20 minut. O nie, pożegnanie.
- Kocham Cię. - powiedział, a po policzku pociekła mu łza. Ja byłam już cała mokra na twarzy. Nie wytrzymałam i rozpłakałam się.
- Ciii.... nie płacz, bo i ja się rozpłaczę. - w tym momencie przyszła reszta chłopaków.
- Tak strasznie będę tęsknić. - powiedział.
- Będziemy codziennie rozmawiać na Skype, ok? - zapytał.
- Jasne.
- Lot do Japonii nr 457 wyrusza za 10 minut. Prosimy pasażerów na odprawę. - rozległ się dźwięk w głośnikach. Emma w tym czasie już żegnala się z resztą. Po chwili odczepiłam się od Harry'ego i przytuliłam pozostałych. Odeszli. Hazz jeszcze odwrócił się, a ja mu pokiwałam. To będą trudne 4 miesiące.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz