Postanowiłam troszkę tu zapełnić początek ^^ Ten rozdział będzie może troszkę dłuższy ale co tam. To zapraszam na czytanie i piosenkę do czytania ;)
One Direction - Trough The Dark - kocham solówkę Zayna <3 :) ZAPRASZAM:
Wstałam dość późno. Leżałam jeszcze w łóżku, by zaraz przewrócić się na bok. Harry tak słodko spał. Postanowiłam go nie budzić i iść zrobić śniadanie. Ubrałam moje puchowe kapcie i ruszyłam do kuchni. Dziś postawiłam na naleśniki.
- Mmm.... co tak pachnie?
- O mój Boże! Kocie, nie strasz! - krzyknęłam. Na prawdę mnie wystraszył.
- Też cię kocham. - jaki słodki uśmiech z dołeczkami w policzkach. Cały Harry.
- To co robimy? Nie wyrzucaj mnie tylko. - spojrzał na mnie oczami zbitego psiaka.
- Oh teraz to ja nie mam serca cię wyrzucić. - powiedziałam z małą ironią w głosie. dokańczając krojenie owoców.
- To co robimy?
- Nale... - przerwał.
- Naleśniki! - krzyknął i pocałował mnie.
- Z czekoladą i owocami. - dokończyłam z uśmiechem. Zaczął smażyć ciasto. Nagle przestał i podszedł do szafki gdzie trzymałam słodycze. Poszperał chwilę i z bananem na twarzy wyjął największy słoik Nutelli jaki miałam. Odwrócił się plecami do mnie.
- Harreh co ty tam wyrabiasz. - troszkę mnie to ciekawiło, ale zarazem wnerwiało. Odwrócił się do mnie z obsmarowanymi ustami kremem. Zaczęłam się śmiać.
- Zliż to. - rozkazał dalej się szczerząc.
- Wariujesz. - powiedziałam chichocząc.
- Kurna, El ja gadam poważnie! - wytłumaczył.
- Serio potrzeba ci wizyty u psychiatry. Boże! może ty masz gorączkę, co? - przyłożyłam mu rękę do czoła żartując. Co ten Hazz jeszcze wymyśli to się boję dowiedzieć.
- Jak nie chcesz to nie. - powiedział smutnie i odszedł.
- Ej, Harry! Nie.. to znaczy.... oj no dobra, chodź! - powiedziałam wreszcie. Chłopak przyszedł i przybił do ściany.
- No liż. - powiedział.
- Jezu, co ci przyszło do głowy. - szepnęłam i stopniowo przybliżałam swoje usta do jego. Oblizałam jego górną wargę. Czułam od niego bijące ciepło. Zniżyłam się do dolnej. Pocałowałam ją i również oblizałam. Tym razem już pewniej pocałowałam jego usta. Jego język szalał w moich ustał. Nadal były w czekoladzie. wplątałam swoje palce w jego włosy i oplotłam swoje nogi wokół jego bioder. Zupełnie zapomniałam o śniadaniu. O kurwa! Naleśniki!
- Harry... proszę starczy! - powiedziałam i "zeszłam" z mojego chłopaka. Szybko pobiegłam do kuchni.
- Kurwa! - usłyszałam słowa z ust chłopaka. Również przybiegł do mnie. Niestety kuchnia, a przynajmniej kuchenka byłą cała spalona.
- Eli kotku, przepraszam. - powiedział i przykucnął przy mnie.
- Odkupię, obiecuję. - obiecał, a ja wybuchnęłam śmiechem. Patrzył na mnie jak na jakąś wariatkę. Po chwili dołączył do mnie. Śmialiśmy się ze swojej głupoty.
- To są wyniki twojego błagania. - powiedziałam po czym wstałam. Po około dwóch godzinach kuchnia była w miarę czysta. Zrobiliśmy normalne kanapki. Po skończonym posiłku razem z Zaynem pojechaliśmy po Emmę, która dziś wychodziła ze szpitala. Po powrocie mieliśmy zamiar jechać we czwórkę z Liamem na kręgle, ponieważ Lou był z Eleanor, Niall pojechał na jakąś randkę z kimś. A Payne został sam, bo Danielle zerwała z nim jakiś czas temu i pojechała do swojego kraju. Postanowiliśmy nie zostawiać Liama samego w domu.
- Emma, jak się czujesz? - zapytał Zayn jadąc spowrotem do domu. Pytał o to chyba już 5 razy.
- Dobrze, kochanie. - powiedziała moja przyjaciółka. Podczas jazdy wstąpiliśmy po Liama i od razu pojechaliśmy do kręgielni.
- Ok. Mam nadzieję, że nie gniewacie się, bo zaprosiłam też moją koleżankę z klasy.
- To jest Angela. - wskazałam na nią. Każdy przywitał ją.
- Jasne, że nie. Przynajmniej można sobie pozwolić na rywalizację. Dziewczyny kontra chłopaki, co? - zapytał Liam.
- No dobra, dziewczyny damy radę. - powiedziałam uśmiechając się.
- Jeśli my wygramy - wskazał na resztę chłopaków Harry - każdemu z nas należy się nagroda od swojej partnerki, w tym przypadku - Liam i Angela, Zayn i Emma oraz ja i - spojrzał na mnie - Elizabeth. - dokończył. Trochę bałam się co Harry wymyślił.
- A jeśli my wygramy, to płacicie za wszystko plus dodatkowy prezent dla nas. Bo już domyślam się co miałeś na myśli mówiąc nagroda od partnerki Harry. - powiedziała Emma, a ja spojrzałam na Harry'ego zbitego z tropu. Uśmiechnęłam się pod nosem ciesząc się z właściwego wyboru przyjaciółek. Gra rozpoczęła się. Na początku wygrywałyśmy, lecz później chłopcy dopadli nas i wygrali. Już się boję.
- To teraz nagroda. - powiedział Harry po czym zbliżył się do mnie i pocałował.
- Mi należy się więcej coś w sypialni. - szepnął na co uśmiechnęło mi się serce. Ha ha . Dziwnie to brzmi. Nie, nic. Zayn tak jakby skopiował wszystko od Harry'ego. Tylko Liam i Angela siedzieli cicho odsunięci od siebie.
- Oj, no An. Chociaż w policzek. - powiedziałam. Liam pocałował Angelę w kącikach ust. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym że An i Li mogą być razem. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i zaczęliśmy się zbierać. Liam zaproponował Angeli, że razem z nim może pojechać taksówką. Zgodziła się. Chwilę później ja, Harry, Emm i Zayn jechaliśmy w kierunku naszego mieszkania. Pożegnaliśmy się z parą i weszliśmy do środka. Od razu Harry zaczął mnie całować. Nie opierałam mu się, wręcz przeciwnie chciałam seksu. Chciałam poczuć jego bliskość. Tego wieczoru kochaliśmy się. Tak mocno go kocham.
***
- Kochanie, wstajemy. - powiedziałam budząc Harry'ego.
- Mhmm.... która godzina? - zapytał zaspanym głosem.
- Kocie jest 11 ! - krzyknęłam bo wiedziałam, że dziś jadą w trasę o 13, czego w ogóle nie chciałam.
- O kurwa! - zerwał się na nogi i pobiegł do łazienki. Nie wspominałam o trasie przez całe wakacje, bo nie chciałam się martwić. Ale to szybko przeleciało. Po kwadransie wyszedł i wziął walizkę. Zeszłam z nim po schodach. Zrobił sobie kanapkę i kawę, którą błyskawicznie wypił. Miałam go zawieźć na lotnisko. Byłam już ubrana, czekałam na Harry'ego.
- Chodź! - powiedziałam, chwyciłam go a rękę, po czym wyszliśmy. Jazda na lotnisko potrwała 20 minut. O nie, pożegnanie.
- Kocham Cię. - powiedział, a po policzku pociekła mu łza. Ja byłam już cała mokra na twarzy. Nie wytrzymałam i rozpłakałam się.
- Ciii.... nie płacz, bo i ja się rozpłaczę. - w tym momencie przyszła reszta chłopaków.
- Tak strasznie będę tęsknić. - powiedział.
- Będziemy codziennie rozmawiać na Skype, ok? - zapytał.
- Jasne.
- Lot do Japonii nr 457 wyrusza za 10 minut. Prosimy pasażerów na odprawę. - rozległ się dźwięk w głośnikach. Emma w tym czasie już żegnala się z resztą. Po chwili odczepiłam się od Harry'ego i przytuliłam pozostałych. Odeszli. Hazz jeszcze odwrócił się, a ja mu pokiwałam. To będą trudne 4 miesiące.
poniedziałek, 17 marca 2014
środa, 12 marca 2014
Wyświetlenia *.*
Hejjjjj!!!! O boże o boże o boże!!! Mam 1006 wyświetleń!! *0000* tak was kocham!!! Dzięki za wsparcie i wgl! Inspiracje i motywację! :') kocham jeszcze raz!
wtorek, 4 marca 2014
Rozdział XIV
" Oczami Zayna "
Cholera jasna, siedzimy już w tym szpitalu z....... kurwa nie wiem nawet ile! Chodziłem po korytarzu jak poparzony.
- Zayn usiądź! - Harry odparł zdenerwowany. Nie zważywszy na krzesła, oparłem się o ścianę i zsunąłem po niej. Zatopiłem twarz w rękach. Łzy spłynęły po moim rozgrzanym policzku. A co jeśli nie będzie mogła chodzić?! Kurna, Zayn myśl pozytywnie. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos lekarza prowadzącego operacje. Zerwałem się na równe nogi i przetarłem mokrą jeszcze twarz.
- I c.... - natychmiast przerwałem Elizabeth.
- I co z moją dziewczyną!? Kurwa no co do cholery?! - podniosłem głos. Harry złapał mnie za ramię i zaprowadził na krzesło.
- Stary, my się tym zajmiemy. Za dużo jak na jeden dzień. - może Harry ma rację. Czekałem na jakąkolwiek wiadomość . Po chwili podeszła do mnie Eli.
- Spokojnie Zayn, wszystko jest pod kontrolą . Przywieźli Emmę i leży teraz na sali 134a .- pomyślałem: jest ok.
- M.. mogę do niej wejść? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Tak, ale nie na długo. Pacjentka musi odpoczywać.
Popchnąłem lekko drzwi i udałem się do pomieszczenia. Boże, moja kochana leżała tak cała zabandażowana. Chciałem zacząć płakać, że chociaż przeżyła. No ale nie wypada, wiadomo.
- Cześć słońce. - odezwałem się i przy tym na jej twarzy zagościł piękny uśmiech.
- Hej! - odezwała się krucho. Podszedłem bliżej i musnąłem lekko jej policzek
- Jak się czujesz? Może ci coś przynieść?
- Nie, wszystko mam, Elizabeth mi przyniosła. Zayn?
- Tak?
- Czy ty mnie kochasz? Szczerze? - zamurowało mnie. Przecież mówiłem to już z 169169 razy. No ale z grzeczności postanowiłem powtórzyć.
- Jasne co to w ogóle za pytanie? - odpowiedziałem, a ona pocałowała mój rozgrzany policzek. Za to ja wpiłem się w jej usta. Kocham ją najmocniej na całym świecie. Nikogo tak bardzo nie kochałem jak Em. A może w końcu się jej oświadczę? Przecież mamy po 20, 21 lat. Tak, najwyższy czas. Jutro pomyślę nad pierścionkiem. Hazz mi pomoże. Na pewno.
- Kochanie, nad czym tak myślisz?
- Nic, chciałem się tylko zapytać czy ty będziesz ze mną do końca życia?
- Proste: tak. - trochę mi ulżyło. Plan: zaręczyny; w akcji. Teraz to ja się cieszę.
- Panie Malik , Emma musi odpoczywać. - powiedziała pielęgniarka mniej więcej w wieku Emmy.
- To pa kotku! Wrócę jutro! - wyszedłem i skierowałem się do Harry'ego.
- Stary, musisz mi pomóc.
- Jasne, nie ma sprawy. - na Harry'ego zawsze można polegać .
- Postanowiłem oświadczyć się Emmie. Jutro około 12 pojedziesz ze mną do jubilera.
- Ok. ale teraz muszę iść. Na razie! - pomachał mi ręka na pożegnanie i zniknął z mojego pola widzenia.
" Oczami Harry'ego. "
Dziś sprawię, że ten dzień zapamięta na całe życie. Dziś postanowię zrobić pierwszy krok do czegoś więcej... wiadomo o co chodzi. Kolacja, ale tym razem w domu. Tak, to jest to.
* 4 godziny później. *
Okej, stół jest, salon i sypialnia jest. Ok teraz tylko pojechać po Elizabeth. Spojrzałem na zegarek na mojej ręce, wziąłem klucze od mojego BMW i pojechałem pod jej dom.
- Cześć kocie. - wpiłem się w jej ciepłe i pełne wargi.
- Hej. Wejdź jeszcze. - przekroczyłem próg małej posiadłości Elizabeth. I udałem się za nią chyba do łazienki.
- Hazz, co ty wyprawiasz.
- Oh nie mogę się powstrzymać. Jesteś taka gorąca. Jaką masz bieliznę?
- Harry! - pisnęła i już chciała odejść, ale jej to uniemożliwiłem łapiąc ją za nadgarstki i przyciągając do siebie tak, że teraz jej całe ciało stykało się z moim. Na przodzie moich spodni można było zobaczyć wybrzuszenie. Kurcze!
- Kochanie nie napalaj się tak. - szepnęła mi do ucha przygryzając jego płatek.
- Ugh, dlaczego mi to robisz? - powiedziałem .
- Ale co, kocie? - zapytała trochę zdezorientowana.
- Dlaczego tak na mnie działasz?
- Oj, nie wiem. - traciłem już cierpliwość.
- Dobra chodź już . - pociągnąłem ją do samochodu i odjechałem. Dojechaliśmy do mnie, wyszedłem i otwarłem drzwi El i wpuściłem do środka. Zdjeliśmy odzienie i zasiedliśmy do stołu. Po skończonym posiłku usiedliśmy na dywanie obok kanapy. Włączyłem wcześniej przygotowany film i objąłem ramieniem moją dziewczynę, cały czas całując ją przy czym ona cicho chichotała.
- Nie nudzi ci się ten film? Może by tak.... no wiesz.
- O tak mam ochotę na ciebie, Styles. - wyszeptała . Teraz wiem że ten plan wypalił. Zacząłem pocałunkami schodzić niżej, całując ją w okolicach biustu. Ona nagle wstała i pociągnęła w stronę sypialni. Szybkim krokiem wszedłem na górę po schodach. Rzuciła mnie na łóżko i wpiła w usta. Jednak ja nie dałem za wygraną i teraz to ja byłem nad nią. Całowałem ją czule i namiętnie po całym ciele. Ona odpięła mi spodnie. Byłem teraz w samych bokserkach podobnie jak i ona. Nagle przewróciła mnie tak, że byłem pod nią. Zaczęła całować mnie po szyi i torsie.
- Boże, kochanie! - wykrzyczałem
- Co? - odparła i przestała po czym brutalnie usiadła na moim kroczu, który już stał na baczności.
- Uh! Po prostu nie przestawaj. Kocham Cię! - wydyszałem i znowu górowałem nad nią.
- Teraz według moich zasad , kocie. - pocałowałem ją i wepchnąłem język do jej ust. Ona zamruczała, a ja zjechałem ustami do okolic jej brzucha zjeżdżając rękami i masując lekko jej uda. Wydała z siebie ciche westchnienie.
- Oj błagam! - powiedziała.
- Co? - zapytałem, bo nie za bardzo wiedziałem o co chodzi.
- Mogę ściągnąć ci te głupie bokserki, błagam !
- I kto tu jest napalony. Pozwól. - zdjąłem
bokserki. Elizabeth wytrzeszczyła oczy na widok mojego przyrodzenia. Zachichotałem i znowu wpiłem się w jej usta. Czułem, że uśmiechała się podczas pocałunku. Czułem jak jej język pielęgnował mój. Po prostu ją kocham.
" Oczami Elizabeth "
- Kocham Cię, Harry. - wypowiedziałam te słowa inaczej niż zwykle. Może dlatego, że to jest mój pierwszy raz. I cieszę się, że z Harrym. Przerwał pocałunek i wyciągnął z szuflady małe, foliowe opakowanie. Prezerwatywa. Naciągnął ją na swojego członka.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę cię zmuszać.
- Przestań gadać i działaj. - w moich oczach można było dostrzec iskierki pożądania. Harry, bez dłuższego zastanowienia zaczął działać. Robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Czułam ból. Straszny ból. Zaciskałam zęby nie chcąc wybuchnąć płaczem. Po chwili jednak ból minął i jedynie doskwierał mi mały ból w okolicach krocza. Czułam przyjemne uczucie, które wypełniało mnie od środka. Po chwili zwiększył tempo.
- O kurwa, El. Oh.... zaraz dojdę. - wydyszał składając pocałunki w okolicach moich barków.
- Ja.... ja t..też. - wysapałam. Doszliśmy w tym samym momencie, opadając na łóżko. Loczek przykleił mnie do swojego torsu szepcząc sprośne słówka do ucha, przy niektórych chichocząc razem ze mną.
- Kocham Cię, El. - powiedział zakładając kosmyk włosów za moje ucho. Oddaliłam się trochę by móc spojrzec w te niezwykle przenikliwe i pełne seksu oczy.
- Jesteś niesamowita, kochanie. - złożył mi delikatny pocałunek na czubku głowy, szepcząc ciche 'dobranoc' i zasnęliśmy wtuleni w siebie.
__________________________________________
No i mamy czternasty rozdział. Sorki, że
tak późno! Mam nadzieję że się spodoba!
Nie wiem za bardzo czy to był rozdział 18+
bo za bardzo nie umiem takich pisać, więc
sami oceńcie! :p
Cholera jasna, siedzimy już w tym szpitalu z....... kurwa nie wiem nawet ile! Chodziłem po korytarzu jak poparzony.
- Zayn usiądź! - Harry odparł zdenerwowany. Nie zważywszy na krzesła, oparłem się o ścianę i zsunąłem po niej. Zatopiłem twarz w rękach. Łzy spłynęły po moim rozgrzanym policzku. A co jeśli nie będzie mogła chodzić?! Kurna, Zayn myśl pozytywnie. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos lekarza prowadzącego operacje. Zerwałem się na równe nogi i przetarłem mokrą jeszcze twarz.
- I c.... - natychmiast przerwałem Elizabeth.
- I co z moją dziewczyną!? Kurwa no co do cholery?! - podniosłem głos. Harry złapał mnie za ramię i zaprowadził na krzesło.
- Stary, my się tym zajmiemy. Za dużo jak na jeden dzień. - może Harry ma rację. Czekałem na jakąkolwiek wiadomość . Po chwili podeszła do mnie Eli.
- Spokojnie Zayn, wszystko jest pod kontrolą . Przywieźli Emmę i leży teraz na sali 134a .- pomyślałem: jest ok.
- M.. mogę do niej wejść? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Tak, ale nie na długo. Pacjentka musi odpoczywać.
Popchnąłem lekko drzwi i udałem się do pomieszczenia. Boże, moja kochana leżała tak cała zabandażowana. Chciałem zacząć płakać, że chociaż przeżyła. No ale nie wypada, wiadomo.
- Cześć słońce. - odezwałem się i przy tym na jej twarzy zagościł piękny uśmiech.
- Hej! - odezwała się krucho. Podszedłem bliżej i musnąłem lekko jej policzek
- Jak się czujesz? Może ci coś przynieść?
- Nie, wszystko mam, Elizabeth mi przyniosła. Zayn?
- Tak?
- Czy ty mnie kochasz? Szczerze? - zamurowało mnie. Przecież mówiłem to już z 169169 razy. No ale z grzeczności postanowiłem powtórzyć.
- Jasne co to w ogóle za pytanie? - odpowiedziałem, a ona pocałowała mój rozgrzany policzek. Za to ja wpiłem się w jej usta. Kocham ją najmocniej na całym świecie. Nikogo tak bardzo nie kochałem jak Em. A może w końcu się jej oświadczę? Przecież mamy po 20, 21 lat. Tak, najwyższy czas. Jutro pomyślę nad pierścionkiem. Hazz mi pomoże. Na pewno.
- Kochanie, nad czym tak myślisz?
- Nic, chciałem się tylko zapytać czy ty będziesz ze mną do końca życia?
- Proste: tak. - trochę mi ulżyło. Plan: zaręczyny; w akcji. Teraz to ja się cieszę.
- Panie Malik , Emma musi odpoczywać. - powiedziała pielęgniarka mniej więcej w wieku Emmy.
- To pa kotku! Wrócę jutro! - wyszedłem i skierowałem się do Harry'ego.
- Stary, musisz mi pomóc.
- Jasne, nie ma sprawy. - na Harry'ego zawsze można polegać .
- Postanowiłem oświadczyć się Emmie. Jutro około 12 pojedziesz ze mną do jubilera.
- Ok. ale teraz muszę iść. Na razie! - pomachał mi ręka na pożegnanie i zniknął z mojego pola widzenia.
" Oczami Harry'ego. "
Dziś sprawię, że ten dzień zapamięta na całe życie. Dziś postanowię zrobić pierwszy krok do czegoś więcej... wiadomo o co chodzi. Kolacja, ale tym razem w domu. Tak, to jest to.
* 4 godziny później. *
Okej, stół jest, salon i sypialnia jest. Ok teraz tylko pojechać po Elizabeth. Spojrzałem na zegarek na mojej ręce, wziąłem klucze od mojego BMW i pojechałem pod jej dom.
- Cześć kocie. - wpiłem się w jej ciepłe i pełne wargi.
- Hej. Wejdź jeszcze. - przekroczyłem próg małej posiadłości Elizabeth. I udałem się za nią chyba do łazienki.
- Hazz, co ty wyprawiasz.
- Oh nie mogę się powstrzymać. Jesteś taka gorąca. Jaką masz bieliznę?
- Harry! - pisnęła i już chciała odejść, ale jej to uniemożliwiłem łapiąc ją za nadgarstki i przyciągając do siebie tak, że teraz jej całe ciało stykało się z moim. Na przodzie moich spodni można było zobaczyć wybrzuszenie. Kurcze!
- Kochanie nie napalaj się tak. - szepnęła mi do ucha przygryzając jego płatek.
- Ugh, dlaczego mi to robisz? - powiedziałem .
- Ale co, kocie? - zapytała trochę zdezorientowana.
- Dlaczego tak na mnie działasz?
- Oj, nie wiem. - traciłem już cierpliwość.
- Dobra chodź już . - pociągnąłem ją do samochodu i odjechałem. Dojechaliśmy do mnie, wyszedłem i otwarłem drzwi El i wpuściłem do środka. Zdjeliśmy odzienie i zasiedliśmy do stołu. Po skończonym posiłku usiedliśmy na dywanie obok kanapy. Włączyłem wcześniej przygotowany film i objąłem ramieniem moją dziewczynę, cały czas całując ją przy czym ona cicho chichotała.
- Nie nudzi ci się ten film? Może by tak.... no wiesz.
- O tak mam ochotę na ciebie, Styles. - wyszeptała . Teraz wiem że ten plan wypalił. Zacząłem pocałunkami schodzić niżej, całując ją w okolicach biustu. Ona nagle wstała i pociągnęła w stronę sypialni. Szybkim krokiem wszedłem na górę po schodach. Rzuciła mnie na łóżko i wpiła w usta. Jednak ja nie dałem za wygraną i teraz to ja byłem nad nią. Całowałem ją czule i namiętnie po całym ciele. Ona odpięła mi spodnie. Byłem teraz w samych bokserkach podobnie jak i ona. Nagle przewróciła mnie tak, że byłem pod nią. Zaczęła całować mnie po szyi i torsie.
- Boże, kochanie! - wykrzyczałem
- Co? - odparła i przestała po czym brutalnie usiadła na moim kroczu, który już stał na baczności.
- Uh! Po prostu nie przestawaj. Kocham Cię! - wydyszałem i znowu górowałem nad nią.
- Teraz według moich zasad , kocie. - pocałowałem ją i wepchnąłem język do jej ust. Ona zamruczała, a ja zjechałem ustami do okolic jej brzucha zjeżdżając rękami i masując lekko jej uda. Wydała z siebie ciche westchnienie.
- Oj błagam! - powiedziała.
- Co? - zapytałem, bo nie za bardzo wiedziałem o co chodzi.
- Mogę ściągnąć ci te głupie bokserki, błagam !
- I kto tu jest napalony. Pozwól. - zdjąłem
bokserki. Elizabeth wytrzeszczyła oczy na widok mojego przyrodzenia. Zachichotałem i znowu wpiłem się w jej usta. Czułem, że uśmiechała się podczas pocałunku. Czułem jak jej język pielęgnował mój. Po prostu ją kocham.
" Oczami Elizabeth "
- Kocham Cię, Harry. - wypowiedziałam te słowa inaczej niż zwykle. Może dlatego, że to jest mój pierwszy raz. I cieszę się, że z Harrym. Przerwał pocałunek i wyciągnął z szuflady małe, foliowe opakowanie. Prezerwatywa. Naciągnął ją na swojego członka.
- Na pewno tego chcesz? Nie chcę cię zmuszać.
- Przestań gadać i działaj. - w moich oczach można było dostrzec iskierki pożądania. Harry, bez dłuższego zastanowienia zaczął działać. Robił to delikatnie, nie chcąc mnie zranić. Czułam ból. Straszny ból. Zaciskałam zęby nie chcąc wybuchnąć płaczem. Po chwili jednak ból minął i jedynie doskwierał mi mały ból w okolicach krocza. Czułam przyjemne uczucie, które wypełniało mnie od środka. Po chwili zwiększył tempo.
- O kurwa, El. Oh.... zaraz dojdę. - wydyszał składając pocałunki w okolicach moich barków.
- Ja.... ja t..też. - wysapałam. Doszliśmy w tym samym momencie, opadając na łóżko. Loczek przykleił mnie do swojego torsu szepcząc sprośne słówka do ucha, przy niektórych chichocząc razem ze mną.
- Kocham Cię, El. - powiedział zakładając kosmyk włosów za moje ucho. Oddaliłam się trochę by móc spojrzec w te niezwykle przenikliwe i pełne seksu oczy.
- Jesteś niesamowita, kochanie. - złożył mi delikatny pocałunek na czubku głowy, szepcząc ciche 'dobranoc' i zasnęliśmy wtuleni w siebie.
__________________________________________
No i mamy czternasty rozdział. Sorki, że
tak późno! Mam nadzieję że się spodoba!
Nie wiem za bardzo czy to był rozdział 18+
bo za bardzo nie umiem takich pisać, więc
sami oceńcie! :p
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)