wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział X

Środa.
" Oczami Emmy "
Zayn wreszcie został wypisany ze szpitala. Mamy więcej czasu dla siebie. Gdy wyszliśmy, na parkingu czekali już chłopcy. Okazało się że Zayn miał tylko kilka siniaków i zadrapań.
- Chodź, pomogę ci wsiąść. - odparł Louis po czym dał mi sygnał, że poradzi sobie.

" 15 minut później. Dom chłopaków "
Pomogłam Zaynowi wysiąść. Weszłam z nim do domu i zaprowadziłam do pokoju.
- Emma, wiesz jak bardzo Cię kocham?!
- Tak, Zayn wiem. - wpił się w moje usta.
Weszłam z nim do pokoju i zakluczył drzwi.
Zaczął mnie całować po szyi i po kolei zdejmować części mojej garderoby. Uczyniłam to samo. Wylądowaliśmy w łóżku.

" Oczami Elizabeth "

Emma zniknęła gdzieś z Zaynem. Niall i Liam pojechali do sklepu. Louis do Eleanor. A Harry został ze mną. Sam na sam.
- Nie wiesz jak za tobą szaleje, skarbie mój.
- A jak ja. - Harry podniósł mnie i posadził na blacie w kuchni. Stanął pomiędzy moimi nogami i zaczął całować po szyi, mówiąc:
- Jesteś tylko moja. A właśnie. Kupiłem ci coś. - Harry momentalnie przestał i pobiegł po małe pudełko. Tak to te pudełko z pikniku. Podszedł i klęknął.
- Harry, co ty wyprawiasz?! Ch..chyba nie...ch..cesz mi się oś..wiadczyć? - zaczęłam się jąkać.
- No co Ty. Chcę się zapytać, czy mogę zabrać cię do siebie? Nigdy nie tam nie byłaś. Proszę.
- Ja... Okej , ale po co ten pierścionek?
- Żeby zmiękczyć ci serce.
- Ty mi je zmiękczasz. - dałam mu buziaka w policzek.
- Mało się postarałaś. - wpił się w moje usta.
- Mh.... ja idę się umyć.
- Uważaj, bo ci tam wejdę. - przygryzł dolną wargę.
Udałam się jeszcze po pidżamę i zamknęłam drzwi na klucz. Zgasiłam światło i zapaliłam kilka świeczek by poczuć atmosferę. Włączyłam muzykę i zanurzyłam się w wodzie i odpłynęłam. Gdy piosenka się skończyła, usłyszałam że ktoś próbuje otworzyć drzwi. Myślałam, że to Harry ale myliłam się. Zobaczyłam.....


-_____-------------------------------------
czytasz - komentuj *-*

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział IX

Nagle ktoś rzucił się na Zayna. To było straszne. Zaczęłam szarpać , bić, aż w końcu przestał i uciekł. Podniosłam i wzięłam Zayna pod pachę.
" 10 minut później "
Zapukałam do drzwi.
- To pewnie Emma! No wreszcie! O mój Boże! - Elizabeth zakryła usta ręką.
- Nie gadaj tylko pomóż mi!! Chłopcy!! Pomocy! - Harry pierwszy podbiegł .
- O kurwa! - wciągneliśmy go do środka.
- Dzwoń po karetkę! Niall , kurwa dzwoń!!
Niall zadzwonił, a ja cały czas siedziałam na kanapie i płakałam .
- El, to moja wina!! Nie powinnam!! Rozumiesz?!?!
- Cii..... Spokojnie! To nie Twoja wina.
- Muszę tam być!! Zostaw mnie!!!!
Gdy już zabrali Zayna, poprosiłam Harry'ego i El, żeby mnie zawieźli. Co ja zrobiłam?!

" Oczami Zayna  "
Gdy już się obudziłem, byłem sam. Nie było nawet Emmy. Nagle ktoś wszedł do sali. Uff to Emma.
- Boże, Zayn, dobrze się czujesz? Nie wiesz jak się martwiłam.
- Ciii.... to nie twoja wina. Nie powinienem wyznawać ci miłości.
- Zayn, nawet tak nie gadaj!! Kocham Cię, rozumiesz? - w tym momencie pocałowała mnie.
- Też cię kocham. Chodź tu do mnie. - położyła się obok mnie . Zasnęła. Obudziłem się jak wszedł Harry.
- Jeska, stary dobrze się czujesz? Przynieśliśmy ci trochę owoców i wody. Kiedy wychodzisz ze szpitala?
- W środę. Dzięki wam.
- Za co? - powiedziała Emma.
- Za wszystko, kochanie. - pocałowałem ją czule.
- Oj, to wy jesteście razem? - Harry zapytał, a Emma puściła buraka.
- Tak Harry. - wyszczerzyłem się. Wreszcie miałem tą drugą połowę. Kocham ją.

---------------------------------------------
czytasz - komentuj , proszę *-*

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział VIIl

" Oczami Elizabeth"
Harry podpisał się Nicole i poszliśmy.
- Oj, El poczekaj! Torebka! - zawołała Emma i pobiegła po nią. Harry musiał to wykorzystać i zaczął mnie całować. I to jak namiętnie.
- Harry, przestań! - śmiałam się przy tym.
- Chyba nigdy. Ah kocham Cię.
- Co to było?!
- Co? - nie przestawał mnie całować.
- Harry, wiesz o co chodzi. - w tym momencie przestał.
- Po prostu się bałem tego, że będzie chciała pociąć mi marynarkę. Często tak mam.
- No ok.
Emma przyszła i od razu pojechaliśmy .

" 20 minut później "
- Jesteśmy! - serce zaczęło mi bić mocniej.
- Nie bój się! - powiedział Harry.
- Ok, już dobrze. - odparłam po czym wysiedliśmy .
Harry otworzył drzwi.
- Ej, ej chłopaki!! Chciałabym wam przedstawić Elizabeth i Emmę. Niall, wychodź z kuchni! - w środku panował taki hałas. Jednak chłopcy przedstawili się po kolei.
- Jestem, Louis. O Boże, o Boże ona ma marchewki na koszulce!!
- Louis, ogarnij się! - trzepnął go blondyn o niebieskich oczach. - Jestem Niall.
- A ja, Liam.
- Zapomnieli o mnie. Zayn jestem. - wszyscy się miło przedstawili, a mi spadł kamień z serca. Uff, nie zbłaźniłam.
- Ja jestem Elizabeth, a to. Emma. - wskazałam na Emmę, która zatopiła oczy w Zaynie. Ona się zakochała.
- Może obejrzymy jakiś film?
- Horror! Tak, Paranormal Activity 2! Zawsze chciałem zobaczyć.
- Ok, to ja pójdę po jakieś chipsy. - powiedział Niall.
- Cały Niall! - Louis niemal krzyknął.

" Oczami Emmy "
Cały czas przytulam się do Zayna. Jemu to nie przeszkadza. Chyba mnie lubi.
- Aaa!- krzyknęłam, ale cicho tak, żeby tylko Zayn usłyszał.
- Nie bój się! - popatrzałam na niego. I wtedy mnie pocałował .
- Podobasz mi się. Powiem prosto z mostu. Zakochałem się gdy tylko cię ujrzałem.
- Też cię kocham. To trochę dziwne. Ten film jest nudny. Pocałuj mnie.- Boże, jak on świetnie całuje. On jest tym jedynym.
W końcu złapał mnie za rękę. Wymknęliśmy się razem na spacer. Nikt nie zauważył. Nagle.....
____---------------____-------------------____
czytasz - komentuj, proszę! *~*

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział VII

Harry czekał na mnie oparty o samochód
- Wejdź jeszcze do środka! - zawołałam, po czym zadzwoniłam do Em.
- Kochanie kiedy będziesz?
- Jeszcze wybieram ciuchy. Jakbyście mogli przyjechać do mnie. Ty byś mi pomogła wybrać. I Nicole chce poznać Harry'ego. Wiesz, że jest ich fanką.
- Okej . Pa! - w końcu ubrałam się w to
i poszłam do Harry'ego .
- Jedziemy po Emmę.
- Ok. Chodź. - zawołał Hazza, i zapalił silnik.
Za nie cały kwadrans byli§my na miejscu.

" Oczami Harry'ego"
Gdy wysiedliśmy z auta, El przywitała się z przyjaciółką. Po zamknięciu auta, dołączyłem się do niej.
- Hejka! Jestem Emma.
- A ja Ha.... - zanim zdążyłem się odezwać , dokończyła za mnie.
- Tak, wiem Harry Styles. Moja siostra jest twoją wielką fanką. A propos - Nicole!!
- Tak!?
- Zawiąż opaskę na oczy i chodź tu. Mam dla Ciebie niespodziankę.
Jej siostra zeszła na dół, a Emma rozwiązała jej oczy.
- Em, co to za niespodzianka? - odwróciła się i zaczęła płakać.
- Nicole, nie płacz . - El próbowała ją pocieszyć, ale bez skutku. Pobiegła do góry.
Schowałem się za Elizabeth. Wyglądałem jak idiota. Ostatni głupek.
- Harry, co ty do cholery wyprawiasz?!
Natychmiast wstałem i oparłem się o ścianę. Udawałem luzaka. Co ja kurna wyprawiam?!
- Nic. - puściłem buraka.
- Dobra, nic. Wybrałaś? Emma, haloo?!
- Tak, to.
Ok idziemy.



Rozdział VI

Po raz trzeci to samo .Ten Harry jest zachłanny . Usiedliśmy na krawędzi łóżka.
- Kochanie, jest już 11:48, a o 13:30 mamy spotkanie z chłopakami. - Powiedziałam tym samym wstając z łóżka.
- Ja idę się odświeżyć - usłyszałam Harry'ego jak już był w łazience. Wzięłam ubrania i poszłam do drugiej łazienki. Ubrałam się w to
i zrobiłam śniadanie dla mnie i Hazzy .
- Mmm co my tu mamy. - powiedział i przytulił od tyłu.
- Naleśniki z cynamonem i serem - podskoczyłam lekko gdy mnie objął
- Wiesz co, to ja powinienem ci robić śniadanie - zjadł swoją porcję i ruszył znów ku łazience.

" Oczami Harry'ego"
Mmm te naleśniki są przepyszne - krzyknąłem z łazienki
- To nie ja je robiłam tylko moja przyjaciółka Emma. Powinieneś ją poznać. - zawołała
- Była tu jak ciebie nie było.
- No to może zaproś ją do chłopaków. Będzie tam też dziewczyna Zayn'a . Perrie, i Danielle Liama. Możesz do niej zadzwonić? - zapytałem uradowany. Chciałem poznać jej przyjaciółkę.
- Mogę tylko masz mój telefon! - krzyknęła na co ja odpowiedziałem:
- Chodź tu jeśli chcesz go odzyskać!

" Oczami Elizabeth"
- Zmywam naczynia! - odkrzyknęłam
- No to przerwij i chodź tu po telefon.
Poszłam. No i czego tu się spodziewać. Przytulił i pocałował mnie, po czym dał w końcu ten telefon.
- Halo, Emma?
- Tak, a co?
- Chciałam się zapytać czy nie chcesz może wpaść do mnie?
- Jasne, kiedy?
- Za 25 minut. Tylko ubierz się ładnie. Poznasz chłopów z One Direction.
- Co?! - zapytała zdziwiona.
- Żadne co . Czekam.

--------------------------------------------
czytasz - komentujesz
Dziś na pewno dodam nexta *_*

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział V

Kiedy się obudziłam Harry już nie spał tylko gapił się na mnie.
- Od kiedy się tak gapisz?
- Od jakiejś godziny.
- Harry, możemy dziś nigdzie nie wychodzić? - zapytałam pełna nadziei.
- Co to za pytanie. Absolutnie nie. Musisz dziś poznać członków zespołu.
- Uh - prychnęłam. Nie to, że nie chcę się z nimi spotkać.
- Kocham Cię. - powiedział znowu odsłaniając dołeczki.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam ledwo słyszalnym głosem. Spojrzałam na zegarek: 4:55 co? Dopiero?
- Kochanie, która godzina?
- 4:57 - chlipnęłam
- Chodź tu do mnie. - zbliżył się.
Pocałował mnie w czoło i skuliłam się pod jego brodę. Zasnęłam.
Obudziłam się o 10:24 i pocałowałam Harry'ego na pobudkę.
- Wstawaj kotku!
- Już. - Gdy wychodziłam z łóżka Harry pociągnął moje nogi tak, że przewróciłam się nie niego .
- Chodź tu! - powiedział i schował pod kołdrą.
- Na to będzie czas później!
Hazza ze smutną minką wstał i ubrał się.
Zeszliśmy na dół. Harry zrobił śniadanie.
Po śniadaniu wziął mnie i posadził na blat kuchenny. Stanął pomiędzy moimi nogami i zaczął całować po szyi .
- Jesteś tylko moja. - powiedział sekundę przed wpiciem się w moje usta .
- I Wolałabym, żebyś nosiła krótsze sukienki.
- Oczywiście kwiatuszku. - powiedziałam słodko. Nagle do drzwi zadzwonił z dzwonek. Zepsuł tą piękną chwilę. Miałam ochotę go wyrwać.
To był tylko listonosz. Poszłam na górę, a Hazza za mną .
Wylądowaliśmy na łóżku.


-----------------------------------------------------
czytasz - komentujesz
dam następny jutro *_*

Rozdział IV

Kiedy byłam już ubrana w TO Harry wkładał jeszcze coś do koszyka. Jakieś pudełko? Nieważne .
Harry był ubrany tak.
- Ślicznie wyglądasz, aniołku. - znowu ten uśmiech. O Boże!
- Kolejna słodka ksywka?
- Będzie jeszcze takich pełno, misiu. - zaśmiał się znowu i odsłonił te swoje zabójcze dołeczki.
Nasz koszyk wyglądał mniej więcej o tak. Dużo tego. Był 01 czerwca, było ciepło.
Wyszliśmy z domu. Oczywiście to co zawsze. Tłumy fanek drzących jego bluzę. Przecież 19-letni chłopak z najsławniejszego boy-bandu na świecie rzadko ma chwilę spokoju na dworze. Wsiedliśmy do jego samochodu i  pojechaliśmy do pobliskiego lasu gdzie znajdowała się polana. Tam usadowiliśmy koc. Harry nagle się odezwał.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- A jaką? - zapytałam z nadzieją, że mi odpowie.
- Przecież to niespodzianka. Musisz zamknąć oczy. Zaprowadzę cię w pewne miejsce.
Zaprowadził mnie. Ku moim oczom ukazało się piękne miejsce.
- Zrobiłeś to dla mnie? - byłam taka szczęśliwa.
- Nie dla innej. -  odpowiedział, a ja zrobiłam wielkie oczy.
- Co niby?! To taki z ciebie gł.... - przerwał mi pocałunkiem.
- Ty głuptasie. - poczochrał mnie po włosach. Dziwne . Zazwyczaj ja mu to robiłam.
- Jesteś słodki! - usiedliśmy wygodnie na jednym fotelu. Oglądaliśmy film o dziewczynie chorej na białaczkę. Popłakałam się, a Harry za każdym razem przytulał mnie.
- El... - zaczął.
- Tak?
- Mam pytanie..... cz...yyy.. nie c...hciałabyś z..ostać moją dzi....e... - przerwałam mu szczerym:
- Tak! - wtuliłam się w niego. Zasnęłam. Zaniósł mnie do auta. Obudził mnie jak zaparkowaliśmy.
-Kochanie, gdzie ja jestem.
- W domu .
Sama wstałam z miejsca. Harry podtrzymywał mnie drogą. Gdy byliśmy już oboje w sypialni, poszłam się tylko umyć. Harry to samo. Padłam na łóżku, na którym już leżał Loczek.
- Słońce, co będziemy jutro robić?
- Nie wiem. Poznasz zespół. A teraz chodź tu do mnie. Przytuliłam się do Hazzy. Bawiłam się Jego loczkami. Później złączyliśmy ręce. Tak zasnęłam.


-------------------------------------------
czytasz - komentujesz
*_* króciutki, ale ct.

Rozdział III

Obudziłam się. Popatrzyłam na zegarek. 10:46. Chciałam jeszcze spać.
 - NIEEEEEEEEEEE!!!!  - krzyknęłam na cały dom.
Nagle do moich drzwi zadzwonił dzwonek. Mam nadzieję, że to nie policja.
Ogarnęłam się szybko i zeszłam na dół, by otworzyć drzwi. Ku moim oczu ukazał się Harry. Wpadł na mnie.
- Harry! Co ty do cholery wyczyniasz?!
- A tańczę. Długo nie otwierałaś. Mogę wejść?- zapytał.
- No jasne. - Harry wszedł i wpił się w moje usta. Odwiedzał  mnie bez przerwy co wcale mi nie przeszkadza . Jak ja go kocham.
- Kochanie - przerwałam .
- Tak?
- Obiecasz mi, że nigdy mnie nie opuścisz? - mój głos zabrzmiał poważnie . I nagle Harry też spoważniał, usiadł po turecku i powiedział:
- Ja Harold Edward Styles obiecuję księżniczce Elizabeth Dipp, że nie opuszczę jej do końca życia. - Wtedy rozpłakałam się. Nie widziałam, że Harry, ten żartowniś, Harry tak się postara.
- Oj kochanie, nie płacz. - Objął mnie i pocałował po czym starł moje łzy na policzkach.
 - Wiesz? Musisz wreszcie poznać resztę zespołu. - powiedział i poczuł, że serce zaczęło mi bić mocniej.
- UUU to na mój widok, czy coś? - odparł, mając nadzieję, że się uśmiechnę. Nic z tego. - Kochanie, co jest?! - teraz to naprawdę się martwił.
 - Nie nic, ale boję się. Jestem dalej waszą WIELKĄ fanką - dodałam z uciskiem na " WIELKĄ".
- wiem, ale raczej chyba nie będziesz piszczeć na ich widok? - zaśmiał się.
- Właśnie tego się boję. - powiedziałam.
- Oj tam. Nie masz się czego teraz bać. - przytulił się do mnie.
 Spędziłam z nim cały dzień i wieczorem obejrzeliśmy horror " The Ring".
Niemal cały czas byłam w niego wtulona. W końcu zasnęłam wtulona w jego tors. Cały tydzień byliśmy w domu , aż w końcu Harry zaproponował mi piknik pod gwiazdami. Oczywiście się zgodziłam.
- Kocham Cię najmocniej na całym wszechświecie. Ostatnie 3 słowa wykrzyczał na cały dom
- Wariat - powiedziałam na co on się zaśmiał.
 Leżeliśmy na łóżku.
 - Muszę zacząć się przygotowywać - powiedziałam.
- Już? To ile my tu leżymy?!
- No nie wiem, z godzinę. - odpowiedziałam normalnie, lecz chwilę potem uświadomiłam sobie, że to długo.
Wstałam i wzięłam ubrania z szafy.
- Yyy Harry, kotku.
- Tak?
- Chce się przebrać.
- Spokojnie, nie krępuj się.
- Harry ! - krzyknęłam
- Muszę? - zrobił minę zbitego psiaka, ale tym razem nie podziałał na mnie.
- No dobra, idę - powiedział mrucząc coś pod nosem.


---------------------------------------------
czytasz - komentujesz
kocham go *_*

Rozdział II

- Powiedz, proszę. - nalegałam jeszcze kilka razy, Harry jednak się nie odezwał. Powiedział tylko, że to skomplikowane i poszedł dając mi przy tym swój numer telefonu.
- Zadzwoń do mnie jak będziesz potrzebowała czegoś.
Widać, nie jest mu łatwo, no ale cóż.
- Chwila mogę , przecież zobaczyć chociaż jakim jest samochodem. - powiedziałam pod nosem i podbiegłam do okna ( zważając na to, że '' pobiegłam '' czułam się już dobrze) i zobaczyłam chłopaka o brązowych włosach razem z Harrym . Pożegnał się z nim i poszedł. Kto to jest? Co ja wygaduję, przecież to nie moja sprawa.
- Panno Dipp! Proszę usiąść. - zawołał lekarz.
- Nie jest pani jeszcze zdrowa by biegać po szpitalu. - wtedy zaśmiał się lekko.
- No tak, przepraszam.
- Zaraz dostanie pani wypis . Już za 30 minut będzie pani mogła iść do domu.
Poszłam z lekarzem jeszcze na 4 badania i zwróciłam się ku domu.
" Godzinę później "
Usłyszałam dzwonek do drzwi. To Emma.
- Emma co ty tu robisz?! - zapytałam.
- No jak to" co " ?, przyszłam odwiedzić moją przyjaciółkę.
- No to wchodź .
Oh. Jak ja dawno nie widziałam Emmy. Ponad 2 miesiące .
- Opowiadaj co tam u Ciebie?
- Walne prosto z mostu. Zakochałam się.
- O Jezu, w kim?! - zapytała Emma.
- Miałam wczoraj wypadek.
- Co?! - przerwała mi przerażona Emma.
- Nic mi się nie stało. Sama widzisz. Nie przerywaj mi więcej . No i gdy się obudziłam zobaczyłam chłopaka , który siedział obok mnie. Był taki... piękny. I niestety musiał iść, dał mi swój numer telefonu. Czekaj, chyba mam go gdzieś w swojej kurtce. - podbiegłam do wieszaka . Wyjęłam karteczkę z jego numerem.
- Ah on jest taki słodki. Nie mówiąc już o tych jego zabójczych dołeczkach.
- O mój Boże. On ma dołeczki?! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Zadzwoń do niego.
- Nie no, coś ty.
- Oj tam, oj tam .
- Nie i koniec kropka.
- Daj na chwilę telefon. - dałam jej. Ona pobiegła do kuchni.
- Ejj, Emma! Daj telefon! - krzyczałam , ale bez sensu.
Nagle usłyszałam znany mi dotąd ciepły i słodki głos.
- Halo? Elizabeth? To ty? - O mój Boże. To on. Przez chwilę z Emmą porozumiewałyśmy się bezdźwięcznie . Wzięłam telefon do ręki.
- Halo , tak to ja. Chciałam się zapytać czy nie chciałbyś ze mną iść na spacer?
- Jasne, że tak. To za 20 minut w parku?
- T..tak - jąkałam się przez chwilę.
- Emma za 3 godziny uduszę cię. - syknęłam
- Hue hue hue - zaśmiała się - Ja już pójdę.
Muszę jeszcze iść do babci. Papa. - przytuliła mnie na pożegnanie i poszła. Oh ta Emma. Same z nią kłopoty. Około godziny 17:00 wyszłam do parku. Harry czekał już na miejscu z bukietem białych róż.
- Ojejku, to dla mnie? Dzięki. - pocałował mnie w policzek z czego na mojej twarzy powstały czerwone rumieńce.
-Jak tam? Jesteś już zdrowa?
- Tak. - odpowiedziałam i niezręczna cisza. Jak ja tego nienawidzę. Nagle uderzył w nas chłopak na rolkach . Przewróciliśmy się na siebie. Wtedy nasze oczy się spotkały. Nie czekając ani chwili , pocałował mnie lekko. Nie przerwałam tej pięknej chwili też go pocałowałam. Trwało to kilka minut. Potem wstaliśmy i Harry pogładził mnie po policzku.
- Kocham Cię - wyszeptał do mojego ucha
- Ja Ciebie też - powiedziałam i pocałowałam go w dołeczek. Zaniósł do domu. Na pożegnanie pocałował mnie i poszedł. Była już 22:45. Poszłam się umyć i ubrałam się w pidżamę. Gdy położyłam się w łóżku, usłyszałam dźwięk wiadomości. To Harry. " Kocham Cię skarbie, dobranoc. xxxx Harry" Myśląc o nim zasnęłam.


-----------------------------------------------
czytasz - komentujesz
nie było 2 komentarzy , ale co tam
macie *_*





sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział I

Rozdział 1
Był wieczór. Siedziałam przed moim mieszkaniem na ławce.
 Nagle ktoś trzepnął mnie w ramię. Poczułam ucisk, i zemdlałam.            
Gdy się obudziłam byłam w szpitalu. Przy mnie siedział jakiś nieznany mi dotąd chłopak.
- Hej. - odezwał się krótko.
- Cześć, kim jesteś ? - zapytałam podejrzliwie.
- To ja uratowałem ci życie. - odpowiedział ciepło.
- W takim razie wielkie dzięki. - w tym momencie uśmiechnęłam się lekko .
I wtedy doznałam szoku.
Odkąd umarli moi rodzice nie uśmiechnęłam się ani razu. Dosłownie. Jego głos jest tak ciepły.
- Mam na imię Harry.
- A ja Elizabeth.
On mi kogoś przypominał.

" Oczami Harry'ego"
- A ja Elizabeth.
Boże, jaka ona jest piękna. Harry, ogarnij się.
Ona jest idealna .
- Yyy zostanę przy tobie do końca ży.....
Jeska, Harry co ty pierdzielisz. Nienawidzę samego siebie.
- Zostaną przy tobie póki nie wyzdrowiejesz. - powiedziałem.
- Dobrze, ale skoro nie ma co robić, to opowiedz mi o sobie, to znaczy, lepiej się poznajmy. - powiedziała

"Oczami Elizabeth"
Kurcze, chyba się zakochałam.
On jest bardzo przystojny. I ma taki głos. Nieziemski. No ale nie wiadomo co kryje w sobie.
- No to najpierw ja. Ale mam do ciebie prośbę Czy mogę ci zaufać?
- Jasne, że tak. - Chyba mówi prawdę. Nie wydaje mi się żeby kłamał. Zaufałam mu.
- A więc kiedy mia... sorki , zacznę od dzieciństwa.
- Łam 13 lat, moi rodzice umarli. - Co się stało? Czy Harry płacze?!
- Boże, Harry, co się stało?! - zapytałam wstrząśnięta . On płakał, a wręcz szlochał, co ja gadam, on ryczał.
Natychmiast wezwałam lekarza, który dał Harry'emu tabletki na uspokojenie .
- Harry, słyszysz mnie?
- Tak, tak opowiadaj dalej.
- Na pewno? - zapytałam .
- Tak. - odpowiedział tym razem z uśmiechem na twarzy.
- Słuchaj, przed chwilą zdarzyło się" wydarzenie" , że tak powiem. Zacząłeś ryczeć za przeproszeniem, gdy powiedziałam o moi.. - wtedy Harry spojrzał na mnie błagająco, jakby jego wyraz twarzy mówił: " Proszę, nie rób tego. To boli."
- Przepraszam cię. Posłuchaj, możesz mi zaufać. Opowiedz mi o tym, co tob tak bardzo wstrząsnęło.


---------------------------------------
Czytasz - komentujesz
2 komy - next *-*