piątek, 4 lipca 2014

Rozdział XX

*Oczami Elizabeth*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Zayn pierwszy mnie zauważa, bo krzyknął, a nawet wrzasnął.
- O Chryste Panie! - Harry wyrwał się z ramion Emmy i jak najszybciej podbiegł do mnie 'dusząc' mnie w swoich ramionach, nasiąkniętych tymi perfumami, za którymi tak bardzo tęskniłam. Objęłam go i wciągnęłam woń. Trwaliśmy tak przez 5 minut, aż w końcu oderwał się ode mnie. 
Był ubrany w czarną koszulę, poplamioną krwią i  zapiętą po samą szyję, a na nogi zostały włożone jego ulubione conversy oraz jak zwykle rurki. Wory pod oczami i przekrwione oczy dało się zauważyć. Jego włosy były postawione do góry, ale widać było, że ich nie czesał. Tak, nawet przy tak bujnych lokach jak u Harry'ego można było to zauważyć. Łza zakręciła mi się w oku na myśl, jak musiał przeżywać to wszystko. 
Nawet nie zauważyłam, że zostałam sama z Emmą.
- Chłopcy musieli na chwilę wyjść. Zaraz będą - uśmiechnęła się ciepło, po czym usiadła obok mnie i zaczęła opowiadać o różnych rzeczach.

*Oczami Harry'ego* 
Znaleźliśmy się z Zaynem na korytarzu.
- Ja..bo....bo, ja.....uhm. - zmieszałem się, przejeżdżając ręką po karku. Chłopak utkwił we mnie swój wzrok, co bardzo mnie irytowało.
- Bo... ja myślę, że Elizabeth....chciała...uhm.....odebrać sobie życie. - powiedziałem chowając twarz w dłonie i siadając na pobliskim krześle. Chwilę potem poczułem ciepłą rękę przyjaciela na moim ramieniu.
- Harry, skąd takie przypuszczenia? - zapytał, lekko pocierając moje plecy.
- Jak podbiegłem do niej to, miała przecięcie na nadgarstku, ale rana była bardzo głęboka. Myślisz, że to tylko wypadek? - zapytałem patrząc mu w oczy. Odwrócił wzrok i zmarszczył brwi. Jednak po chwili dodał:
- Tak, myślę, że to wypadek. Czemu miałaby to robić? - zapytał.
- Nie wiem. - przez głowę przechodzi mi myśl, że Elizabeth nie chce dziecka, ale szybko wyrzucam ją na bok. Gdy widzę, że lekarz idzie w naszym kierunku, czym prędzej wstaję i patrze na niego pytającym wzrokiem.
- Pańska dziewczyna już w czwartek będzie mogła opuścić szpital. Musi zostać jeszcze u nas na obserwacji. Z dzieckiem wszystko dobrze. - dodał czytając mi w myślach i uśmiechnął się. - Widać, że się obudziła. Zabiorę ją tylko na parę badań i wrócimy. - zniknął za drzwiami sali, by po chwili wrócić z dziewczyną. Posłałem jej słaby uśmiech, przelotnie łapiąc ją za rękę. Zniknęła z mojego pola widzenia, za rogiem.
- Dziecko? Czy ja o czymś nie wiem? - Zayn założył ręce na biodra i popatrzał na mnie wzrokiem.... dziwnym? Miałem ochotę wybuchnąć śmiechem, ale zamiast tego mrugnąłem do niego.
Ponownie wszedłem do sali i 'walnąłem' na łóżko obok. Byłem kurewsko zmęczony i nim się obejrzałem odpłynąłem w objęciach Morfeusza.


*2 dni później*
Atmosfera panująca w sali nr 113 była nie do zniesienia. Siedziałem na krześle ubrany w czarną kurtkę, nerwowo stukając swoimi palcami o skórzaną powłokę fotela. Mimo, że była już trochę zniszczona, wygodnie się w niej siedziało. Co chwila przychodziły mi do głowy myśli o kupnie rzeczy dla naszej Darcy. Wiem, że to dopiero 2 miesiąc i mamy jeszcze dużo czasu, nawet nie zrobiliśmy remontu. Chwila...
- Remont! - krzyknąłem wstając, lecz po chwili rozglądając się po sali i zauważając, że drzwi się  otwierają, usiadłem z powrotem i wyprostowałem nogi. Zayn wleciał do sali jak poparzony.
- Co jest, gdzie, kiedy?! - krzyknął. Zaśmiałem się podchodząc do niego, po czym klepnąłem go po plecach kilka razy.
- Chłopie, do domu wracaj, jesteś bardziej wyczerpany ode mnie. 
- Poczekam z tobą na Elizabeth. - uśmiechnął się, jednak nie było to do mnie, bo przez cały czas gapiąc się w podłogę, szczerzył się jak opętany.
- Dobra, powiedz o co chodzi, bo kurwicy dostanę. - powiedziałem, nawiązując do jego nóg, które tupały o podłogę. Ten uśmiechnął się jeszcze szerzej i pisnął jak mała dziewczynka. To było dziwne.
- Kurwa, zamierzasz siedzieć tu jak jakiś debil i nic mi nie mówić, dopóki mój tik w oku sprzed 10 lat nie wróci?! - wrzasnąłem zniecierpliwiony. Ten zaczął się śmiać, mi już prawie puściły nerwy.
- Właściwie chciałem, żeby twój uroczy tik wrócił. - powiedział i wystawił mi język po czym wyszedł otwierając przy okazji drzwi Elizabeth.






















wtorek, 1 lipca 2014

ZWIASTUN

 
Zwiastun jest przepiękny, dziękuje bardzo zwiastunowni <KLIK>, która go zrobiła :)
+ Kończę nowy rozdział, ale smuci mnie to, że nikt już nie komentuje :( będę zmuszona, naprawdę zmuszona, zawiesić bloga, przykro mi M xx