- Jezu, El pokaż to! - powiedziałem, a ta delikatnie podała mi rękę i pokazała nadgarstek który był rozcięty. Krew lała się z niego jak z hydrantu.
- Boże kochany, jedziemy do szpitala! - wziąłem ją na ręce i nie ubierając nic skierowałem się do auta. Delikatnie położyłem ją na tylnym siedzeniu i podałem bandaż i chusteczki, by zatamować krwotok. Wskoczyłem na miejsce kierowcy i łamiąc wszelkie przepisy pojechałem do szpitala. Ponownie wziąłem ją na ręce i wbiegłem do szpitala, gdzie lekarze położyli ją na noszach i gdzieś pojechali. Usiadłem na krześle i spojrzałem na swoje ręce, które były z krwi.
Mimowolnie po moich policzkach polały się łzy. Nie zwracając uwagi na czerwoną ciecz na moich rękach schowałem twarz w dłonie i rozryczałem się. Chwilę później poczułem rękę na moim ramieniu. Szybko wziąłem skrawek mojej - jak na złość - białej koszulki i wytarłem krew z twarzy. Podniosłem się i spojrzałem, jak się okazało na lekarza.
- J-jak o-ona.... - nie byłem w stanie się wysłowić.
- Straciła bardzo dużo krwi, potrzebna będzie transfuzja. Przez szok i stres z dzieckiem niestety też nie jest dobrze. Będziemy musieli wykonać prześwietlenie i sprawdzić czy jej organizm jest na tyle silny, by niedługo mogła wrócić do domu. Na razie śpi. - wytłumaczył klepiąc mnie po ramieniu.
- Cz-y mo-ogę do nie-ej wejść? - spytałem.
- Tak, ale nie na długo. Sala 113. - powiedział i odszedł do swoich obowiązków. Wciągnąłem jak najwięcej powietrza do swoich płuc, po czym wypuściłem je ze świstem. Skierowałem sie do sali i otwarłem drzwi. Elizabeth leżała na łóżku i oddychała przez rurkę. Boże kochany, ona jest taka krucha. Podszedłem do krzesła obok i usiadłem łapiąc jej rękę. Ponownie rozpłakałem się.
- Spokojnie, kochanie. Wyzdrowiejesz i urodzisz naszą Darcy.
Na stoliku obok zobaczyłem zdjęcie. Wziąłem je do ręki i uśmiechnąłem się. To było zdjęcie naszego dziecka. Zakryłem usta dłonią i ZNOWU po moich policzkach polały się świeże łzy. Ostrożnie odłożyłem zdjęcie i zadzwoniłem do Zayna.
- Harry, czy ty musisz budzić każdego? Coś się stało? - jęknął, a ja pociągnąłem nosem.
- Stary, co jest? - zapytał z wyczuwalnym niepokojem i troską w głosie.
- Jestem w szpitalu.
- Co?! Co się stało? Coś sobie zrobiłeś? Elizabeth?! - zadawał pytanie za pytaniem.
- To nie jest rozmowa na telefon. Przyjedziesz? - zapytałem zerkając na śpiącą El.
- Jasne, zaraz będziemy, trzymaj się. - rzucił na odchodne. Schowałem telefon do kieszeni i poprawiłem się na krześle łapiąc rękę mojej dziewczyny, po czym zamknąłem oczy i pozwoliłem myślom odpłynąć wraz ze mną.
*Oczami Zayna*
Odłożyłem telefon z powrotem na szafkę i dosłownie wyleciałem z łóżka. Wziąłem byle jaką koszulkę i nałożyłem na siebie. Jeszcze wziąłem telefon i wybrałem numer do Emmy.
- Zayn? Co się stało, że dzwonisz o tak późnej porze? - wyczułem sarkazm ale zignorowałem to.
- Harry jest w szpitalu, nie wiem o co chodzi..... Chyba coś z Elizabeth. - powiedziałem rozpaczliwym głosem. Harry był moim przyjacielem i tak on, jak i jego dziewczyna są dla mnie bardzo ważni.
- Jak to?! - zaczęła płakać.
- Emm, uspokój się! Ostatnie co mam zamiar robić to płakanie. Słuchaj, przyjadę po ciebie jak najszybciej i pojedziemy tam, ok? - zapytałem ubierając spodnie.
- Ok, pa. - rozłączyła się a ja wybiegłem z domu. Wsiadłem do auta i odjechałem w kierunku domu mojej dziewczyny.
*Oczami Harry'ego*
Obudził mnie trzask drzwi. Zayn wraz z Emmą przywitali mnie.. ekhm... nas, trzaskając drzwiami. Przetarłem oczy i wyprostowałem głowę, strzelając przy tym kośćmi.
- Harry, wyglądasz fatalnie. - powiedziała przyjaciółka El.
- Ale otucha. - powiedziałem, po czym skierowałem się do łazienki mieszczącej się w sali. Zaświeciłem światło i spojrzałem na wiszące tam lustro. Wyglądałem jak siedem nieszczęść.
Odkręciłem kurek z zimną wodą i ochlapałem nią moją twarz.Wytarłem się ręcznikiem, by następnie powrócić do sali.- Zayn, mogę z tobą porozmawiać.... na osobności ? - popatrzałem na Emmę przepraszającym wzrokiem, po czym spuściłem głowę i zacząłem bawić się palcami. Podeszła do mnie i przytuliła.
- Jasne, Harry. Nie mam nic przeciwko. - oplotłem ją rękami w pasie i zapłakałem.
- Shh...... wyjdzie z tego. - zacisnąłem powieki.
- Dziękuje. - wyszeptałem. - Dziękuje, że jesteście tu ze mną.

Może dzis jeszcze zajrzę , dzięki :)
OdpowiedzUsuńHej! Miałabyś coś przeciwko, jeśli Twój zwiastun wykonałaby stażystka? Tutaj masz jej zwiastuny: https://www.youtube.com/channel/UCaPJ9ir6lQfXja-S3yZkwFg/videos Mogę go wykonać też ja i wybierzesz ten bardziej podobający Ci się lub obydwa :) O odpowiedź proszę na poczcie {ladydiva095@gmail.com} lub pod komentarzem na zwiastunownii. Pozdrawiam, Natalia.
OdpowiedzUsuńTwoje zamówienie już gotowe.
OdpowiedzUsuń