poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział V

Kiedy się obudziłam Harry już nie spał tylko gapił się na mnie.
- Od kiedy się tak gapisz?
- Od jakiejś godziny.
- Harry, możemy dziś nigdzie nie wychodzić? - zapytałam pełna nadziei.
- Co to za pytanie. Absolutnie nie. Musisz dziś poznać członków zespołu.
- Uh - prychnęłam. Nie to, że nie chcę się z nimi spotkać.
- Kocham Cię. - powiedział znowu odsłaniając dołeczki.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam ledwo słyszalnym głosem. Spojrzałam na zegarek: 4:55 co? Dopiero?
- Kochanie, która godzina?
- 4:57 - chlipnęłam
- Chodź tu do mnie. - zbliżył się.
Pocałował mnie w czoło i skuliłam się pod jego brodę. Zasnęłam.
Obudziłam się o 10:24 i pocałowałam Harry'ego na pobudkę.
- Wstawaj kotku!
- Już. - Gdy wychodziłam z łóżka Harry pociągnął moje nogi tak, że przewróciłam się nie niego .
- Chodź tu! - powiedział i schował pod kołdrą.
- Na to będzie czas później!
Hazza ze smutną minką wstał i ubrał się.
Zeszliśmy na dół. Harry zrobił śniadanie.
Po śniadaniu wziął mnie i posadził na blat kuchenny. Stanął pomiędzy moimi nogami i zaczął całować po szyi .
- Jesteś tylko moja. - powiedział sekundę przed wpiciem się w moje usta .
- I Wolałabym, żebyś nosiła krótsze sukienki.
- Oczywiście kwiatuszku. - powiedziałam słodko. Nagle do drzwi zadzwonił z dzwonek. Zepsuł tą piękną chwilę. Miałam ochotę go wyrwać.
To był tylko listonosz. Poszłam na górę, a Hazza za mną .
Wylądowaliśmy na łóżku.


-----------------------------------------------------
czytasz - komentujesz
dam następny jutro *_*

2 komentarze: