- Powiedz, proszę. - nalegałam jeszcze kilka razy, Harry jednak się nie odezwał. Powiedział tylko, że to skomplikowane i poszedł dając mi przy tym swój numer telefonu.
- Zadzwoń do mnie jak będziesz potrzebowała czegoś.
Widać, nie jest mu łatwo, no ale cóż.
- Chwila mogę , przecież zobaczyć chociaż jakim jest samochodem. - powiedziałam pod nosem i podbiegłam do okna ( zważając na to, że '' pobiegłam '' czułam się już dobrze) i zobaczyłam chłopaka o brązowych włosach razem z Harrym . Pożegnał się z nim i poszedł. Kto to jest? Co ja wygaduję, przecież to nie moja sprawa.
- Panno Dipp! Proszę usiąść. - zawołał lekarz.
- Nie jest pani jeszcze zdrowa by biegać po szpitalu. - wtedy zaśmiał się lekko.
- No tak, przepraszam.
- Zaraz dostanie pani wypis . Już za 30 minut będzie pani mogła iść do domu.
Poszłam z lekarzem jeszcze na 4 badania i zwróciłam się ku domu.
" Godzinę później "
Usłyszałam dzwonek do drzwi. To Emma.
- Emma co ty tu robisz?! - zapytałam.
- No jak to" co " ?, przyszłam odwiedzić moją przyjaciółkę.
- No to wchodź .
Oh. Jak ja dawno nie widziałam Emmy. Ponad 2 miesiące .
- Opowiadaj co tam u Ciebie?
- Walne prosto z mostu. Zakochałam się.
- O Jezu, w kim?! - zapytała Emma.
- Miałam wczoraj wypadek.
- Co?! - przerwała mi przerażona Emma.
- Nic mi się nie stało. Sama widzisz. Nie przerywaj mi więcej . No i gdy się obudziłam zobaczyłam chłopaka , który siedział obok mnie. Był taki... piękny. I niestety musiał iść, dał mi swój numer telefonu. Czekaj, chyba mam go gdzieś w swojej kurtce. - podbiegłam do wieszaka . Wyjęłam karteczkę z jego numerem.
- Ah on jest taki słodki. Nie mówiąc już o tych jego zabójczych dołeczkach.
- O mój Boże. On ma dołeczki?! - zaczęłyśmy się śmiać.
- Zadzwoń do niego.
- Nie no, coś ty.
- Oj tam, oj tam .
- Nie i koniec kropka.
- Daj na chwilę telefon. - dałam jej. Ona pobiegła do kuchni.
- Ejj, Emma! Daj telefon! - krzyczałam , ale bez sensu.
Nagle usłyszałam znany mi dotąd ciepły i słodki głos.
- Halo? Elizabeth? To ty? - O mój Boże. To on. Przez chwilę z Emmą porozumiewałyśmy się bezdźwięcznie . Wzięłam telefon do ręki.
- Halo , tak to ja. Chciałam się zapytać czy nie chciałbyś ze mną iść na spacer?
- Jasne, że tak. To za 20 minut w parku?
- T..tak - jąkałam się przez chwilę.
- Emma za 3 godziny uduszę cię. - syknęłam
- Hue hue hue - zaśmiała się - Ja już pójdę.
Muszę jeszcze iść do babci. Papa. - przytuliła mnie na pożegnanie i poszła. Oh ta Emma. Same z nią kłopoty. Około godziny 17:00 wyszłam do parku. Harry czekał już na miejscu z bukietem białych róż.
- Ojejku, to dla mnie? Dzięki. - pocałował mnie w policzek z czego na mojej twarzy powstały czerwone rumieńce.
-Jak tam? Jesteś już zdrowa?
- Tak. - odpowiedziałam i niezręczna cisza. Jak ja tego nienawidzę. Nagle uderzył w nas chłopak na rolkach . Przewróciliśmy się na siebie. Wtedy nasze oczy się spotkały. Nie czekając ani chwili , pocałował mnie lekko. Nie przerwałam tej pięknej chwili też go pocałowałam. Trwało to kilka minut. Potem wstaliśmy i Harry pogładził mnie po policzku.
- Kocham Cię - wyszeptał do mojego ucha
- Ja Ciebie też - powiedziałam i pocałowałam go w dołeczek. Zaniósł do domu. Na pożegnanie pocałował mnie i poszedł. Była już 22:45. Poszłam się umyć i ubrałam się w pidżamę. Gdy położyłam się w łóżku, usłyszałam dźwięk wiadomości. To Harry. " Kocham Cię skarbie, dobranoc. xxxx Harry" Myśląc o nim zasnęłam.
-----------------------------------------------
czytasz - komentujesz
nie było 2 komentarzy , ale co tam
macie *_*
Ulala Genialne :D
OdpowiedzUsuńO_o rozkręcasz się!!
OdpowiedzUsuń